Die Zeit nach der EU-Erweiterung im Mai diesen Jahres wird allgemein als eine Zeit des Neuaufbruchs in eine neue Wirtschaftsepoche Europas dargestellt. Sicher, die Anstrengungen deutscher und polnischer Firmen beispielsweise, miteinander in Kontakt zu treten und Wirtschaftsbeziehungen aufzubauen, haben sich vervielfacht. Beredtes Zeugnis dafür sind eine Vielzahl deutsch-polnischer Unternehmertreffen, so unter anderem in Zgorzelec, Jelenia Gora, Sulikow oder Wroclaw. Der Wille zur Zusammenarbeit ist da, nur, wie sich immer öfter zeigt, fehlen oftmals noch die entsprechenden Voraussetzungen, und da sind nicht nur die finanziellen gemeint. So wird seitens polnischer Unternehmer auch die juristische Instabilität der polnischen Gesellschaft bemängelt. Da wird von schlechten Vorschriften gesprochen und von Ministerien, die mehr gegeneinander arbeiten als miteinander, was letztendlich zu einem Informationsdefizit über Neuerungen des Wirtschafts- und Zollrechts führt.
Das ist aber, wie schon gesagt, nicht die einzige Barriere, die polnische Unternehmen auf ihrem Weg nach Europa zu nehmen haben. Ähnlich wie bei den Unternehmen in den neuen Bundesländern fehlt es auch hier an finanziellen Mitteln, um wettbewerbsfähig zu werden oder zu bleiben. Fördermittel könnte das Zauberwort heißen, denn an andere Kredite heranzukommen hieße, entsprechende Sicherheiten vorweisen zu müssen. Daran und an der sehr eingeschränkten Risikofreudigkeit der Finanzinstitute gegenüber kleineren Unternehmen scheitern die meisten Anstrengungen. Fördermittel sind zinsgünstige Kredite, die je nach ihrer Art, es gibt da auch eine Vielzahl von EU-Programmen, für unterschiedlichste Ausgaben genutzt werden können. Am Beispiel der Investitionszuwendungen für kleine und mittelständische Unternehmen zeigt sich ein weiteres Problem, das der Bürokratie. Den deutschen Firmen ist mittlerweile die Prozedur des Fördermittel-Antragsunwesens mehr als bekannt. Sie haben sich schon öfter im Bürokratendschungel verlaufen und mussten von vorn beginnen. Nicht selten gaben sie aber auch auf. Ihnen würde es sicher unmöglich erscheinen, dass der Weg der begehrten Fördermittel ein noch komplizierterer sein könnte. Es geht, wie es die polnische Praxis zeigt! Anders als in Deutschland, wo nur halbjährlich vergeben wird, kann hier der Antrag monatlich gestellt werden. Der Antragsteller unterzeichnet, wenn er denn eine Zusage hat, einen zivilrechtlichen Vertrag mit einem Finanzinstitut, der ihm zusichert, dass er die Fördermittel nach Investitionsende auch bekommt. Diese Zusage bekommt aber nur, wer mindestens 51 von 100 Bewertungspunkten bei der formellen Bewertung seines Antrages erhielt, im Wettbewerb innerhalb des Förderprogramms auf die vorderen Plätze kam und für 50 Prozent der über 10 000 Euro liegenden Fördermittelsumme einen Kredit aufgenommen hat. Eigentlich ganz einfach - oder nicht?
Als sicher kann gelten, die polnische Bürokratie hat Arbeit, indem sie den Unternehmen zusätzlich welche macht, die Finanzinstitute bekommen neue Kunden und fesseln sie per Vertrag an sich, der polnische Staat steht 2006 gut bei de EU da, weil er einen Teil der Fördermittel für Investitionszuwendungen aus Brüssel nicht verwenden mochte. Ob dann wohl einer fragt warum?
Czas po rozszerzeniu Unii Europejskiej w maju tego roku przedstawiany jest na ogól jako okres przełomu, otwierający nową epokę w gospodarce Europy. Z pewnością, zwielokrotniły się wysiłki niemieckich i polskich firm w kierunku nawiązania kontaktu i zbudowania dobrej współpracy gospodarczej. Dowodem na to są rozmaite niemiecko-polskie spotkania przedsiębiorców, jakie organizuje się m.in. w Zgorzelcu, Jeleniej Górze, Sulikowie czy Wrocławiu. Wola współpracy jest. Często wciąż jeszcze brakuje odpowiednich warunków, przy czym nie chodzi jedynie o te finansowe. Ze strony polskich przedsiębiorców podkreślana jest prawna niestabilność polskiego życia politycznego i gospodarczego. Mówi się o złych przepisach prawnych, przemawiających raczej przeciwko niż za współpracą. Prowadzą one w efekcie końcowym do deficytów informacyjnych na temat np. nowelizacji prawa gospodarczego czy celnego. Nie jest to jednak jedyna bariera, na którą natrafiają polscy przedsiębiorcy na swej drodze do Europy.
Podobnie jak w przypadku firm w nowych landach niemieckich, tu również brak jest środków finansowych, które pozwoliłyby osiągnąć i utrzymać konkurencyjną pozycję na rynku. "Środki pomocowe" mogłoby brzmieć to magiczne słowo, to jednak oznacza pozyskanie kredytów i konieczność przedłożenia odpowiednich zabezpieczeń. O to właśnie oraz o bardzo ograniczoną gotowość instytucji finansowych do współponoszenia ryzyka działalności w przypadku małych firm rozbija się większość starań. Pomoc stanowią kredyty o korzystnym oprocentowaniu, które w zależności od rodzaju - istnieje tu także wiele programów unijnych - mogą zostać wykorzystane przy najróżniejszych wydatkach. Na przykładzie zwrotu inwestycji w przypadku małych i średnich przedsiębiorstw jaskrawy staje się też kolejny problem: biurokracja. Niemieckim firmom procedura ubiegania się o unijne środki pomocowe jest już bardziej niż znana. Nie raz zbłądziły już one w dżungli biurokracji i musiały zaczynać od początku, nierzadko przy tym na końcu rezygnując. Wydawać by się mogło niemożliwe, by droga do uzyskania wsparcia z owych środków pomocowych mogła być jeszcze bardziej skomplikowana. Jest to jednak możliwe, jak wskazuje polska praktyka! Inaczej niż w Niemczech, gdzie udziela się ich na pół roku, w Polsce wniosek może być złożony tylko miesięcznie. Wnioskodawca podpisuje, w razie uzyskania zgody, umowę cywilno-prawną z instytucją finansową, która zapewnia otrzymanie owych środkow pomocowych po zakończeniu inwestycji. Zgodę taką otrzyma jednak tylko ten, kto uzyska co najmniej 51 ze 100 punktów szacunkowych przy formalnej ocenie jego wniosku. W związku z czym wobec konkurencji w ramach programu pomocowego tylko 50% z liczącej powyżej 10 000 euro kwoty środków pomocowych będącej do dyspozycji przyznano w formie kredytu. Właściwie całkiem proste - a może nie?
Jako pewnik można przyjąć, że zapewnia to pracę polskiej biurokracji, przy czym dodaje ona też dodatkowej pracy przedsiębiorstwom. Instytucje finansowe zyskują nowych klientów i przywiązują ich do siebie umowami. Państwo polskie w roku 2006 stać będzie bezradnie przy UE, ponieważ nie wykorzysta się części środków pomocowych z Brukseli na zwrot swoich inwestycji. Czy ktoś wtedy spyta, dlaczego?