Region24.info

LEBT die STASI immer noch?

LEBT die STASI immer noch?STASI-Agenten verifizieren die deutsche Bürger. Mehr als 50 ehemalige Agenten arbeiten immer noch bei der Behörde, die sich mit der Untersuchung der Stasiakten befasst.

Deutsche Medien berichteten in letzter Zeit, dass deutsche Bürger von ehemaligen Stasi-Agenten verifiziert werden. Die Stasi war gnadenlos beim Zerstören von Existenzen und bei der Einschüchterung. Das Abhören umfasste in der DDR ganze Familien. Glücklicherweise ist diese Zeit, ähnlich wie die Nazizeit Vergangenheit. Doch die Menschen, die das Terrorsystem bildeten und ausbauten sind nicht verschwunden. Sie arbeiten heute ähnlich wie in Polen die ehemaligen Sicherheitsdienstmitarbeiter auch, oft in wichtigen Positionen der Bankwirtschaft, Industrie oder sogar innerhalb der Justizbehörden. Das scheinbar paradoxe Beispiel am Anfang ist sehr aussagekräftig. Wie konnte es zu dieser Situation kommen? Die Verifizierung war in Deutschland sehr löchrig. Die Zwangsverifizierung umfasst nur die wichtigsten Staatsbeamten. Gegen zahlreiche Menschen wurde nicht ermittelt, weil das Recht es nicht vorschrieb.

Die ersten bei der Verifizierung

Unsere westlichen Nachbarn begannen als erste, ihre kommunistische Vergangenheit aufzuarbeiten. Jedem wurde die Einsicht in die Akten der Sicherheitsdienste der DDR gewährt. Es gab jedoch keine gigantischen Säuberungsaktionen. Das riesige Stasi-Archiv wird gesichtet und soll noch in diesem Jahr alle geheimen Mitarbeiter dieser verbrecherischen Organisation offen legen. Auch die, die in Westdeutschland waren. Sie waren im Gegensatz zu den ostdeutschen Bürgern von der Kontrolle bisher ausgenommen. Sie fühlten sich sicher. Nach der Wiedervereinigung konzentrierte man sich überwiegend auf die Bewohner der östlichen Landesteile – obwohl sie doch eigentlich die Opfer des Terrors und der Schikanen waren.

Ist die Zeit reif für eine Kontrolle des Westens?

"Ein dicker Schlussstrich war von Anfang an eine Fehlannahme. Die Akten verschlossen zu halten ist moralisch zweifelhaft, weil es die alten Eliten in eine bessere Lage versetzt, als die Opfer“ – sagte Joachim Gauck einer der polnischen Tageszeitungen. Tatsache ist, dass zu Beginn der 90er Jahre einige prominente Stasi-Funktionäre für finanzielle Unregelmäßigkeiten verurteilt wurden. Doch einige Milliarden Dollar aus dem sog. Stasi-Vermögen blieben verschwunden – sie sollen zahlreichen Exmitgliedern zum Aufbau privater Firmen und Vermögen verholfen haben. Das Geld stammte vor allem von der Partei, der SED und der Stasi selbst und war auf Konten u. a. in der Schweiz aber auch in Westdeutschland deponiert. Das große Geld machten sie (ähnlich wie in Polen) während der Verwirrung um den Umtausch der Transferrubel in Deutsche Mark. Das geschah dank der Monopolstellung, die die Stasi in den Zentren für Außenhandel der DDR innehatte.

Die Agenten arbeiten immer noch

Man schätzt, dass die Stasi in 40 Jahren ca. 1500 Agenten und 20 000 freie Mitarbeiter in der BRD hatte. Darunter waren Politiker, Journalisten, Wissenschaftler und Geschäftsleute. Zu ihren Aufgaben gehörte es, westdeutsche Politiker auszuspionieren und auf die Tagespolitik der BRD Einfluss zu nehmen. Die Dokumentation dieser Aktivitäten wurde – das ist eines der großen Geheimnisse der Stasi – kurz vor dem Fall der DDR vernichtet. Erhalten geblieben sind einzig Mikrofilme auf über 380 CD-Roms. Die meisten von ihnen wurden von der CIA übernommen. Jetzt wurden alle an Deutschland übergeben. Vermutlich werden sie schon bald veröffentlicht. Das könnte ein Erdbeben auslösen, im Vergleich zu dem die letzte Enttarnung von Agenten des Polnischen Militärgeheimdienstes wie nichts erscheint. Die Amerikaner meinen, dass die Akten des DDR-Geheimdienstes die Namen von ca. 300 Tausend Personen umfassen, wovon die meisten BRD-Bürger waren und zahlreiche von ihnen immer noch in den Medien und der Wirtschaft tätig sind.

Berechtigte Kritik?

Den ehemaligen Westdeutschen passt es nicht, dass sie von Ostdeutschen kritisiert werden. Den Ostdeutschen mangelt es an Selbstkritik seitens der westdeutschen Kreise, vor allem im linken politischen Spektrum, das die Kommunisten unterstützte. Man kann nicht behaupten, dass die gesamte westdeutsche Linke von der Stasi unterwandert war. Doch zahlreiche von ihnen nahmen Geld an. An dieser Stelle könnte man größeres Bedauern erwarten. Von den DDR-Bürgern forderte man nach 1990 grundlegender Selbstkritik. Einige Wessis flüchten davor, obwohl man im Westen der Stasi ohne Konsequenzen widersprechen konnte. Im Osten würde das ein Spiel mit dem Tod bedeuten – sicherlich dem zivilen.

Waldemar Gruna

STASI ciągle ŻYJE?

STASI ciągle ŻYJE?Agenci STASI lustrują Niemców. Ponad 50 byłych agentów wciąż pracuje w urzędzie, który zajmuje się weryfikacją akt enerdowskiej bezpieki.

Jak doniosła ostatnio berlińska prasa Niemców lustrują byli tajni współpracownicy STASI- tajnej policji politycznej NRD. Była ona bezwzględna w niszczeniu ludzi i ich zastraszaniu. Inwigilacja w NRD dotyczyła nawet rodzin. Na szczęście ten czarny okres podobnie jak hitleryzm minął. Nie zniknęli jednak ludzie, którzy system terroru tworzyli i pielęgnowali. Oni dalej podobnie jak w Polsce funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa pełnią często ważne funkcje w bankowości, przemyśle czy nawet w organach ścigania. Przykład wydawało by się paradoksalny, o którym wspominam na początku jest bardzo wymowny. Dlaczego doszło do takiej sytuacji? Jak się okazuje lustracja w Niemczech jest dziurawa. Przymusowa weryfikacja objęła bowiem tylko najważniejszych urzędników. Wiele osób nie sprawdzono, ponieważ nie nakazywało tego prawo.

Pierwsi w lustrowaniu

Nasi zachodni sąsiedzi jako pierwsi zabrali się za porządkowanie komunistycznej przeszłości. Umożliwiono każdemu wgląd do kart służb bezpieczeństwa NRD. Gigantycznych czystek jednak nie było. Olbrzymie archiwum STASI jest przeglądane i już w tym roku miano zabrać się poważnie za ujawnianie tajnych współpracowników tej zbrodniczej organizacji. Tych , którzy znajdowali się w Zachodnich Niemczech. Oni w przeciwieństwie do obywateli Niemiec Wschodnich byli dotychczas poza kontrolą. Czuli się swobodnie i bezpiecznie. Po zjednoczeniu Niemiec skoncentrowano się na mieszkańcach wschodniej ich części. Choć to przecież ci wschodni Niemcy byli ofiarami terroru i szykan.

Czas na lustrację zachodu?

"Gruba kreska była od początku błędnym rozwiązaniem. Trzymanie akt pod kluczem jest moralnie wątpliwe, bo zawsze stawia stare elity w lepszym położeniu wobec pokrzywdzonych" – mówił jednej z polskich gazet Joachim Gauck, były Federalny Pełnomocnik ds. Dokumentów Służb Bezpieczeństwa byłej NRD. Faktem jest, że w początku lat 90-tych skutecznie osądzono kilku prominentnych funkcjonariuszy STASI, którzy organizowali finansowe “przekręty” z myślą o “nowych” kapitalistycznych czasach. Jednakże nie znaleziono i nie odzyskano kilka miliardów dolarów jak twierdzą niektórzy z tzw. majątku STASI. Posłużył on do budowy firm i prywatnych fortun wielu jej członków. Były to przede wszystkim pieniądze wyprowadzone z niemieckiej partii SED oraz samej STASI a ulokowane na zagranicznych kontach i w firmach m.in. w Szwajcarii ale także w Zachodnich Niemczech. Wielkie pieniądze “zarobili” (podobnie jak niektórzy ich “koledzy po fachu” w Polsce) na zamieszaniu związanym ze zmianą rubli transferowych na marki niemieckie. Stało się to dzięki swoistemu monopolowi jaki miała STASI w NRD-owskich Centralach Handlu Zagranicznego.

Agenci wciąż pracują

Szacuje się, że w ciągu 40 lat Stasi miało w RFN około 1500 agentów oraz 20 000 współpracowników. Byli wśród nich politycy, dziennikarze, naukowcy i ludzie biznesu. Do ich zadań należało szpiegowanie zachodnioniemieckich polityków i wpływanie na bieżącą politykę Niemiec Zachodnich. Dokumentacja tej aktywności została - jako jeden z największych sekretów Stasi - zniszczona tuż przed upadkiem NRD. Zachowały się jedynie mikrofilmy zgrane na przeszło 380 płytach CD. Większość z nich była krótko potem przejęta przez CIA. Teraz wszystkie zostały zwrócone Niemcom. Prawdopodobnie już niedługo zostaną ujawnione. Może to być “trzęsienie ziemi”, w stosunku do którego ostatnie ujawnienie agentów wojskowego wywiadu w Polsce będzie niczym. Amerykanie twierdzą, że z kartoteki wywiadu bezpieki NRD obejmującej około 300 tysięcy osób większość jest obywatelami RFN i wielu z nich pracuje wciąż w mediach i gospodarce.

Uzasadniona krytyka?

Mieszkańcom Zachodu nie jest w smak, że krytykują ich mieszkańcy Wschodu.Wschodnim Niemcom brakuje samokrytyki ze strony tych zachodnioniemieckich środowisk, zwłaszcza ich części lewicowej, które wspierały komunistów. Nie można powiedzieć, że cała zachodnioniemiecka lewica działała wyłącznie z inspiracji STASI. Ale wielu z nich brało pieniądze. Tu można by oczekiwać większej skruchy. Od obywateli NRD po roku 1990 wymagano fundamentalnej samokrytyki. Niektórzy Wessi przed nią uciekają, mimo że na Zachodzie można było STASI bez konsekwencji odmówić. Na wschodzie było to praktycznie igranie ze śmiercią – na pewno cywilną.

Waldemar Gruna