Beamte legen Menschen falsche Dokumente mit Schuldeingeständnissen zur Unterschrift vor, ohne dabei einen Übersetzer hinzuzuziehen.
Zweiter Osterfeiertag. Unsere Familie reist aus dem Osten Polens an. Wir beschließen, nach Görlitz zu fahren und die wunderschöne Stadt zu besichtigen. Wir warten am Grenzübergang. Der polnische Grenzschützer winkt uns durch, der deutsche Grenzschützer jedoch verlangt die Papiere. Ich gebe ihm zwei neue Personalausweise und ein altes Ausweisdokument. Aus Versehen reiße ich zwei Blätter des alten aber immer noch gültigen Ausweises auseinander. Der Polizist lässt uns sofort an die Seite fahren und behält alle Dokumente. Anfangs erklärt er, dass der zerrissene Ausweis nach EU-Recht ungültig ist, und dass er einen Bericht schreiben wird. Erst danach werden wir weiterfahren können. Ich bitte ihn um ein Klebeband, damit der Ausweisinhaber den Ausweis zusammenkleben kann. Wir erklären ihm, dass die betreffende Person auf einen neuen Ausweis wartet. Der Beamte sagt, dass das nicht möglich ist, weil soeben ein Verfahren wegen Grenzübertritts mit ungültigem Ausweis eröffnet wurde. Ich soll beim Fahrzeug bleiben, der Beamte nimmt die betreffende Person zum Verhör mit.
Das Verhör und das Protokoll sollten 15 Minuten dauern. Nach 45 Minuten sind wir bereits sehr aufgeregt. Nach fast einer Stunde kommen sie zurück. Der Polizist wurde von der betreffenden Person überredet, mich um die Übersetzung zu bitten. Der polnische Verdächtige will das Protokoll nicht unterschreiben, weil darin in polnischer Sprache steht, dass er sich zu der Schuld bekennt und nicht geständig ist. Es stellt sich heraus, dass er für den Versuch eines Grenzübertritts mit ungültigen Papieren eine Strafe auferlegt bekommt, die von Beamten in Pirna festlegt wird. Wir sind schockiert.
Wir lesen die Unterlagen aufmerksam. Es stellt sich heraus, dass man auch andere Felder ankreuzen kann: „ich bekenne mich nicht schuldig“ und „ich möchte eine Erklärung abgeben“. Wir zeigen auf die Unterlagen und fordern eine Änderung des Protokolls entsprechend dem tatsächlichen Hergang. Der bereits genervte Beamte bittet uns (mich als Übersetzer) ins Büro und sagt, dass er nicht verstanden hatte, was die Person meinte. Er sagt, dass der Übersetzer gerade heute nicht da ist, und dass es nicht seine Schuld war, dass er die Kästchen angekreuzt hat. Der Beamte ändert die Aussagen (Foto nebenan) und gibt uns ein Formular zur Erklärung des Hergangs. Wir beschreiben in polnischer Sprache, wie sich die Situation tatsächlich ereignet hat. Der Beamte lässt uns auf eine Antwort aus Pirna warten, weil dort die Entscheidung über eine eventuelle Strafe fällt – das können sogar 200 Euro sein. Nach über einer Stunde an der Grenze haben wir keine Lust mehr auf die wunderschöne Görlitzer Altstadt. Wir kehren nach Polen zurück. So eine Behandlung haben wir nicht erwartet. Aber wir hatten ja Ostern vergessen. Vielleicht war das ja eine österliche Sonderbehandlung. Auf jeden Fall waren wir schweißgebadet von der einstündigen Wartezeit an der Grenze.
Waldemar Gruna
Bez pośrednictwa tłumacza dają do podpisania dokumenty o przyznaniu się do winy, niezgodnie z rzeczywistym przebiegiem zdarzenia.
Drugi dzień Świąt Wielkanocnych. Przyjeżdża rodzina z głębi Polski. Postanawiamy jechać do Görlitz i zwiedzić to piękne miasto. Jesteśmy na odprawie granicznej. Polski WOP-ista macha ręką a niemiecki Policjant żąda dokumenty tożsamości. Podaję mu 2 nowe dowody osobiste i jeden starego typu. Niechcący rozdzielam 2 kartki tego starego ale wciąż ważnego dowodu osoby przyjezdnej. Policjant natychmiast każe zjechać na bok i zatrzymuje wszystkie dokumenty. Początkowo spokojnie wyjaśnia, że według prawa Unii Europejskiej ten przypadkowo rozerwany dokument jest NIEWAŻNY i chce spisać protokół. Potem będziemy mogli jechać dalej. W tej sytuacji proszę o taśmę klejącą aby osoba z rodziny mogła go skleić. Wyjaśniamy, że czeka na nowy dowód. Policjant stwierdza bardziej stanowczo, że nie jest to możliwe bo wszczęto właśnie postępowanie prawne wobec osoby próbującej przekroczyć granicę z nieważnym dowodem tożsamości. Mam zostać przy samochodzie a on zabiera na przesłuchanie osobę podejrzaną.
Przesłuchanie i spisanie protokołu miało trwać 15 minut. Po 45 minutach jesteśmy bardzo zdenerwowani. Po prawie godzinie przychodzą. Policjant zmuszony przez osobę podejrzaną prosi mnie o tłumaczenie. Polski “przestępca” nie chce podpisać dokumentów z przesłuchania bo wpisano mu w formularzu w języku polskim (tzw. gotowiec), że PRZYZNAJE SIĘ DO WINY i nie chce składać wyjaśnień. Okazuje się, że otrzyma on karę za próbę przekroczenia granicy z nieważnym dokumentem. Nałoży ją Policja w Pirnie. Jesteśmy w szoku.
Czytamy dokładnie dokumenty. Okazuje się, że jest możliwość zakreślenia kratek z informacjami “nie przyznaje się do winy” i “chce złożyć wyjaśnienia”. Pokazujemy te kratki i żądamy zmiany protokołu zgodnie z prawdą jaka się wydarzyła. Bardzo już zdenerwowany Policjant bierze nas (mnie jako tłumacza) do biura i mówi, że nie zrozumiał o co chodziło osobie podejrzanej. Twierdzi, że tłumacza nie ma akurat w dniu dzisiejszym i to nie była jego wina, że zakreślił niezgodnie z prawdą kratki o przyznaniu się do winy. Policjant zmienia zakreślone odpowiedzi ( FOTO obok) i daje do wypełnienia formularz wyjaśniający zdarzenie. Opisujemy po polsku jak naprawdę przebiegało zdarzenie. Roztrzęsiony już Policjant każe czekać na odpowiedź z Pirny bo tam podejmą decyzję o ewentualnej karze – może być nawet 200 euro. Po ponad godzinie spędzonej na granicy odechciewa się nam pięknej starówki w Görlitz. Wracamy do Polski. Nie spodziewaliśmy się takiego traktowania. No ale zapomnieliśmy o “Śmingusie Dyngusie”. Być może było to odmianą Lanego Poniedziałku. Byliśmy mokrzy ale nie od wody tylko od potu ze zdenerwowania i niepewności jaką przeżyliśmy podczas tego ponad godzinnego pobytu na granicy.
Waldemar Gruna