Der Fall des III. Reiches und die Kriegszerstörungen trieben die damals verzweifelten Deutschen zu einer "Flucht in die Arbeit" und lenkten ihre Energie auf die Gründung von Tausenden von Firmen. Ähnliches geschah in Polen nach dem Fall des Kommunismus 1989. Neu entstandene Unternehmen, dabei auch die Ein-Mann-Firmen, erwirtschafteten so hohe Gewinne, dass Deutschland am Ende der 50er Jahre wohlhabend war, wie niemals zuvor in seiner Geschichte.
Momentan scheint es, dass der noch in den 70er Jahren in Deutschland sichtbare Unternehmergeist sich erheblich verringert hat. Die Nachfolger der ersten Unternehmergeneration wurden vorsichtiger und bequemer, es werden sichere Arbeitsplätze bei großen Konzernen oder im öffentlichen Dienst bevorzugt. Die Arbeitslosigkeit wächst gnadenlos; von Monat zu Monat gibt es mehr Rentner. Zu einem großen Problem der letzten Jahre sind Firmen geworden, die keiner mehr beerben will - auch wenn sie gut prosperieren, müssen sie liquidiert werden weil der Eigentümer oft zu alt ist, um sie selbst weiter leiten zu können. Im Jahre 2000 hat die neue Unternehmer staatlich fördernde Deutsche Ausgleichsbank um 19% weniger Kredite auf Grund einer geringeren Anzahl an eingegangenen Anträgen vergeben. In diesem Jahr setzt sich diese rezessive Tendenz noch fort. In den östlichen Bundesländern ist dies besonders gravierend und extrem sichtbar in der Region um Görlitz. In den Alten Bundesländern hält sich die Arbeitslosigkeit auf einem relativ niedrigen Niveau von 5-9%, in den Neuen Bundesländern jedoch, liegt die Arbeitslosenquote bei über 18%. Die Region um Görlitz ist beispielhaft für einen drastischen Arbeitsplatzmangel, die Arbeitslosigkeit liegt hier bei fast 24%. Obwohl die geographische Lage dem Anschein nach zur wirtschaftlichen Entwicklung beitragen sollte, wird deutlich, dass dem keinesfalls so ist und der Mangel an Unternehmern hier besonders schmerzlich fühlbar ist. Es fehlt an Investitionsanreizen, es werden Hindernisse für ausländische Investoren oder Unternehmer aufgebaut, dabei in erster Linie für diejenigen aus Osteuropa. Theoretisch betrachtet , kann in Deutschland jeder einer selbstständigen Tätigkeit nachgehen, in der Praxis jedoch wird deutlich, dass es eine Vielzahl an Voraussetzungen zu erfüllen gilt, die allgemein nicht publik sind und was wohl das Wichtigste ist, sie entsprechen nicht der in der ganzen Welt praktizierten Rechtsprechung. Die Voraussetzung einer durch den Unternehmer nachgewiesenen Kenntnis der deutschen Sprache, erscheint im Zuge der Globalisierung, des technischen Fortschritts und der in der Geschäftswelt vorherrschenden englischen Sprache als absurd. Nur wenige Manager der auf dem polnischen Markt tätigen deutschen Firmen beherrschen die polnische Sprache, das erwartet auch niemand von ihnen. Sie beschäftigen Arbeitnehmer die deutsch sprechen oder bedienen sich des Englischen. Die aufgezeigte Herangehensweise an den "freien Markt" mag verwundern, denn man könnte den "Unternehmergeist" beleben und aus der Stagnation auch in den Neuen Bundesländern herausfinden, indem man Unternehmer mit frischen Ideen aus anderen Ländern hereinlässt. Polen wäre hierbei der nächste und natürliche Partner. Ich hörte einmal den Chef einer großen deutschen Firma sagen: "Maschinen haben wir genug, Geld lässt sich auch beschaffen, doch mit den Arbeitskräften gibt es ein großes Problem. Es fehlt an Willen zum selbstständigen Handeln und zur Risikobereitschaft mit neuen Ideen". In Deutschland ist es wahrscheinlich so, doch in Polen sieht es anders aus. Innovation und Offenheit sind unsere starken Seiten, dank denen Polen innerhalb der letzten 7 Jahre ein jährliches Wachstum von 5-7% erreichen konnte, in Deutschland waren es nur 2%. Diese Tatsache sollte man sich im Namen der Entwicklung eines bald gemeinsamen Europa zu Nutze machen. Unternehmern aus Polen und der Tschechei sollte man eine Chance geben, auch in Europa tätig zu werden und zwar zu gleichen Bedingungen, wie sie europäische Firmen in den zur EU kandidierenden Ländern haben. Auf Gegenseitigkeit beruhende Beziehungen würden allen zugute kommen, ganz besonders den Grenzregionen. Man muss der freien Marktwirtschaft eine Chance geben und ihr Möglichkeiten schaffen, die Grenzen für Unternehmer sowohl in Polen als auch in Deutschland abbauen und der Erfolg wird sicher sein.
Upadek III Rzeszy i zniszczenia wojenne spowodowały, że przygnębieni obywatele Niemiec "uciekali w pracę" kierując swoją energię na tworzenie tysięcy firm. Podobnie było w Polsce po upadku komunizmu w 1989 roku. Nowo powstałe przedsiębiorstwa, także te jednoosobowe przynosiły takie zyski, że pod koniec lat 50 - tych Niemcy były bogate jak nigdy przedtem w swojej historii. Obecnie wydaje się, że duch przedsiębiorczości w tym kraju, widoczny jeszcze w latach 70-tych znacznie się osłabił.
Następcy pierwszej generacji przedsiębiorców stali się bardziej ostrożni i wygodni. Preferowanie bezpiecznych posad w dużych koncernach czy też urzędach administracji publicznej jest teraz powszechne. Bezrobocie nieubłaganie rośnie a emerytów przybywa z miesiąca na miesiąc. Plagą ostatnich lat są firmy , które nie mają następców prawnych. Często dobrze prosperujące , muszą ulec likwidacji, gdyż ich właściciel jest zbyt stary na prowadzenie przedsiębiorstwa. W 2000 roku agencja rządowa zajmująca się promocją nowych podmiotów gospodarczych (Deutsche Ausgleichbank) udzieliła przedsiębiorcom o 19% mniej kredytów z powodu mniejszej liczby wniosków. W tym roku nadal panuje tendencja spadkowa. Jest to szczególnie odczuwalne we wschodnich landach Niemiec, szczególnie widoczne jest to w rejonie Görlitz. W tzw. Starych Landach bezrobocie utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie pomiędzy 5-9% natomiast w tzw. Landach Wschodnich przekracza 18%. Region Görlitz jest przykładem ostrego niedoboru miejsc pracy, dochodzącego do 24% bezrobotnych. Mimo że położenie tego miasta i regionu raczej powinno być elementem rozwojowym to okazuje się, że tak nie jest a brak przedsiębiorców daje się tu szczególnie we znaki. Brakuje ułatwień inwestycyjnych. Tworzy się bariery dla zagranicznych inwestorów czy przedsiębiorców, szczególnie tych z tzw. Europy Wschodniej. Formalnie każdy może prowadzić działalność gospodarczą w Niemczech ale w praktyce okazuje się że należy spełnić wiele warunków, o których powszechnie się nie informuje i co najważniejsze nie są one zgodne z zasadami przyjętym na świecie w gospodarce wolnoerynkowej. Konieczność biegłej znajomości języka niemieckiego przez przedsiębiorcę wydaje się absurdem w dobie globalizacji, komputeryzacji i dominacji w biznesie języka angielskiego. Niewielu szefów firm niemieckich działających w Polsce zna język polski. Nikt jednakże w Polsce nie wymaga od nich takiej znajomości. Zatrudniają oni pracowników ze znajomością niemieckiego lub porozumiewają się po angielsku. Dziwi takie podejście do "wolnego rynku" bo można by rozbudzić "ducha przedsiębiorczości" i wyjść z stagnacji w tzw. Wschodnich Landach poprzez wpuszczenie nowych przedsiębiorców wraz z pomysłami z innych krajów. Polska wydaje się tu najbliższym i naturalnym partnerem.
Kiedyś od szefa jednej z dużych firm niemieckich usłyszałem :" maszyn mamy dość, pieniądze także się znajdą ale z ludĽmi jest duży problem. Brakuje chętnych do samodzielnego działania i ponoszenia ryzyka z pomysłami". Być może w Niemczech tak, ale w Polsce jest nieco inaczej. Innowacja i otwartość to nasze dobre strony i dzięki nim Polska w ostatnich 7 latach osiągała rocznie 5-7% wzrostu gospodarczego przy 2% w Niemczech. To należało by wykorzystać w imię rozwoju wspólnej już niedługo Europy. Przedsiębiorcom Polski i Czech należy dać szansę prowadzenia działalności także w Europie na podobnych zasadach jak europejscy przedsiębiorcy prowadzą ją w krajach kandydujących do Unii. Stosowanie zasady wzajemności na pewno wyjdzie wszystkim na dobre a szczególnie terenom przygranicznym. Trzeba dać szansę i możliwość wolnorynkowego działania, znieść granice dla przedsiębiorców i nie przeszkadzać. Tak w Polsce jak i w Niemczech, a sukces będzie pewny.