Region24.info

Kein gemeinsamer Verfassungsvertrag ist eine Gefahr für die EU

Kein gemeinsamer Verfassungsvertrag ist eine Gefahr für die EUDas Fehlen einer gemeinsamen Verfassung kann dazu führen, dass einige Staaten eine engere Zusammenarbeit anstreben werden, was tatsächlich zu einem Europa der zwei Geschwindigkeiten führen könnte.

Waldemar Gruna: Sie gelten in Polen als Fürsprecherin des Beitritts Polens zur EU. Konnten sich ihre Erwartungen in Bezug auf den Beitritt nach drei Jahren Mitgliedschaft bewahrheiten?

Danuta Hübner: Es fällt schwer, diese Frage anders als bejahend zu beantworten. Polen wurde zu einem vollwertigen Mitglied der EU und ist an der Verwirklichung der großen europäischen Idee beteiligt. Unsere Wirtschaft wächst drei mal so schnell, wie das durchschnittliche europäische Wachstum, polnische Produkte erobern europäische Märkte, unsere Studenten studieren im Rahmen diverser Austauschprogramme an den besten europäischen Universitäten. Dazu kommt noch die Chance auf Fortschritt in den ländlichen Regionen durch die gemeinsame Landwirtschaftspolitik. Das hätten wir aus eigener Kraft nicht geschafft. Nicht zu vergessen die europäische Regionalpolitik. Polen steht heute an der Schwelle zu einem der größten Projekte in seiner Geschichte. In den folgenden Jahren wird die europäische Regionalpolitik in unserem Land 67 Mrd. Euro investieren. Wenn man dazu noch die polnischen Zuschüsse und die privaten Investitionen rechnet, die von der Regionalpolitik „provoziert“ werden, wird das Investitionsprogramm über 100 Mrd. Euro umfassen. Dank dessen können wir die Kluft zwischen Polen und den besser Entwickelten EU-Staaten erheblich verringern und vor allem die Konkurrenzfähigkeit der polnischen Wirtschaft verbessern. Kein Wunder, dass die Kritiker unseres Beitrittes, die noch vor kurzem meinten, der Beitritt würde die polnische Landwirtschaft ruinieren und polnische Unternehmen in den Bankrott treiben, von der Bildfläche verschwunden sind, schade...

WG: Wie bewerten Sie das regionale Wachstum in Deutschland und Polen? Gibt es in den ostdeutschen Bundesländern ähnliche Probleme, wie in Polen? Welche Probleme sind das?

Danuta Hübner: Es gibt sicherlich zahlreiche Ähnlichkeiten, die auf den Wendeprozess zurückzuführen sind, die beide Wirtschaften seit Beginn der 90er Jahre durchlaufen mussten, um den Herausforderungen des Marktes gerecht zu werden. Doch es gibt zahlreiche Unterschiede. Die östlichen Bundesländer wurden in die EU aufgenommen, ohne dass sie einen Restrukturierungsprozess durchlaufen hätten und auf lokaler Wirtschaftskraft gestütztes Wirtschaftswachstum aufweisen konnten. Der Aufbau der Transportinfrastruktur – von der polnische Regionen bislang nur träumen konnten – ging nicht einher mit Investitionen in menschliches Kapital, um das lokale Unternehmertum zu stärken. Ich denke, dass die Menschen dadurch des Gefühls beraubt wurden, selbst Subjekte des Wandels zu sein, sie hatten nicht das Gefühl, dass der Wandel der östlichen Bundesländer auch ihr Verdienst ist und dass sie daran teilhaben. Die polnischen Regionen durchliefen einen anderen Weg, einen längeren, aber aus heutiger sicht einen logischeren. Das Wirtschaftswachstum beruhte dort, ähnlich wie der gesamte Transformationsprozess in Polen, auf der Belebung der Wirtschaftsaktivität, begleitet von einem Systemwandel, der die Grundlagen für Selbstverwaltungsstrukturen schuf. Das ist ebenfalls die Richtung, die heute von der europäischen Regionalpolitik vorgegeben wird. So soll das lokale Potenzial gestärkt und Innovationen gefördert werden. Ich denke, dass die Stärkung des Innovationspotenzials zu den wichtigsten Aufgaben deutscher und polnischer Regionen gehört.

WG: Schränken bürokratische Tendenzen, wie man sie innerhalb einiger EU-Strukturen erkennen kann Ihre Arbeit ein? Beeinträchtigen „mentale“ Unterschiede der einzelnen EU-Mitgliedsstaaten nicht die Koordinierung der gesamten EU?

Danuta Hübner: Nach drei Jahren Arbeit in der Kommission habe ich das Gefühl, dass viele Vorstellungen über die Brüsseler Verwaltung übertrieben sind. In der Generaldirektion für Regionalpolitik, der ich vorstehe, arbeiten ca. 700 Menschen. Das sind nicht so viele, wenn man bedenkt, dass wir für einen Haushalt in Höhe von 350 Mrd. Euro in den nächsten 7 Jahren verantwortlich sind. Es gibt sicherlich typische „bürokratische“ und absurde Verhaltensweisen, doch die sind eher eine Ausnahme. Oft sind sie darauf zurückzuführen, dass die Kommission viel strengeren Auflagen und Finanzkontrollen untersteht, als die einzelnen Mitgliedsstaaten, schließlich schauen uns 27 Staaten „auf die Finger“. Oft sind die bürokratischen Hürden oder sinnlosen Voraussetzungen auf die Mitgliedsstaaten selbst zurückzuführen, die Schuld aber, trägt dann die Kommission. Ich habe zahlreiche dahingehende Erfahrungen gemacht, auch in bezug auf die Regionalpolitik. Die mentalen Unterschiede in den EU-Staaten fördern hingegen eher die Kreativität und neue Ideen, statt sie zu behindern. Auch die Verwaltung der Kommission vereinbart verschiedene Denkrichtungen und Praktiken, sie wird schließlich von Beamten aus 27 verschiedenen Staaten gebildet.

WG: Romano Prodi sprach eins von einer möglichen zweigleisigen Entwicklung der EU. Ist ein Europa der „zwei Geschwindigkeiten“ möglich?

Danuta Hübner: Bereits jetzt stellen wir eine stärkere Integration innerhalb der EU fest. Es gibt die Staaten der Euro-Währungsgemeinschaft und Staaten, die dabei außerhalb bleiben. Diese Situation wird sich sicherlich mit dem Beitritt weiterer Staaten zur Euro-Zone ändern. Doch das Fehlen einer gemeinsamen Verfassung kann dazu führen, dass einige Staaten eine engere Zusammenarbeit anstreben werden, was tatsächlich zu einem Europa der zwei Geschwindigkeiten führen könnte. Meiner Meinung nach wäre diese Situation für die gesamte EU – darunter auch Polen – sehr unvorteilhaft.

Brak traktatu zagrożeniem dla Unii

Brak traktatu zagrożeniem dla UniiBrak nowego Traktatu może spowodować, iż część państw będzie chciała zacieśnienia współpracy, co może spowodować urzeczywistnienie groźby powstania Unii dwóch prędkości.

Waldemar Gruna: Jest Pani uważana w Polsce za orędownika wejścia naszego kraju do UE. Czy Pani oczekiwania związane z przystąpieniem do UE urzeczywistniły się po trzech latach członkowstwa?

Danuta Hübner: Myślę, że trudno na to pytanie odpowiedź inaczej niż twierdząco. Polska stała się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej, uczestniczącym w realizacji wielkiego projektu europejskiego.Nasza gospodarka rośnie w tempie blisko trzykrotnie szybszym od średniej europejskiej, polskie produkty robią furorę na europejskich rynkach a nasi studenci w ramach wymiany studiują na najlepszych uczelniach europejskich.Dodajmy do tego szansę na awans cywilizacyjny wsi, którą daje nam wspólna polityka rolna i której w żaden sposób nie bylibyśmy w stanie stworzyć o własnych siłach. No i europejską politykę regionalną. Polska jest dzisiaj w przededniu rozpoczęcia realizacji największego planu w swojej historii. W najbliższych latach europejska polityka regionalna zainwestuje w naszym kraju 67 miliardów euro. Jeżeli dodamy do tego współfinansowanie krajowe i inwestycje kapitału prywatnego – niejako "sprowokowane" przez projekty polityki regionalnej - będzie to program inwestycyjny na ponad 100 miliardów euro.Z jego pomocą możemy w najbliższych latach znacznie zmniejszyć dystans dzielący nas od bardziej rozwiniętych państw unijnych i, co najważniejsze, zbudować konkurencyjny potencjał polskiej gospodarki.Nic dziwnego, że krytycy naszego członkostwa, ci, którzy mówili, że polskie rolnictwo zostanie zrujnowane, a polskie firmy zbankrutują jakoś zniknęli z pola widzenia, a szkoda….

WG:Jak ocenia Pani rozwój regionalny Niemiec i Polski? Czy we wschodnich landach niemieckich i w Polsce istnieją te same problemy? Jakie są to problemy?

Danuta Hübner: Podobieństw jest na pewno wiele i biorą się one przede wszystkim z transformacji, którą obie gospodarki musiały przejść od początku lat 90-tych musiały, by sprostać wyzwaniom rynku.Są jednak i znaczące różnice. Landy wschodnioniemieckie zostały niejako przyłączone do UE, omijając etap restrukturyzacji i wzrostu gospodarczego, który opierałby się na lokalnym potencjale gospodarczym i społecznym. Inwestycjom w infrastrukturę transportową – której polskie regiony na pewno mogą pozazdrościć niemieckim regionom – nie towarzyszyły inwestycje w kapitał ludzki, nakierowane na pobudzenie lokalnej przedsiębiorczości. Myślę, ze to oznaczało jednocześnie pewne pozbawienie ludzi poczucia podmiotowości, poczucia tego, że rozwój wschodnich landów jest też ich udziałem, że mogą w nim brać udział.Polskie regiony przeszły inną drogę, dłuższą ale chyba – z dzisiejszej perspektywy – bardziej logiczną. Ich rozwój gospodarczy opierał się, podobnie ja proces transformacji całej Polski, na uruchomieniu ogromnego ładunku przedsiębiorczości, a jednocześnie towarzyszyła mu reforma ustrojowa, tworząca podstawy samorządności. To także kierunek rozwoju, wyznaczany dzisiaj przez europejską politykę regionalną, która koncentruje inwestycje na uruchomieniu lokalnego potencjału wzrostu i na budowaniu regionalnej innowacyjności. I myślę, że to właśnie budowanie potencjału innowacyjnego jest najważniejszym zadaniem, przed którym stoją polskie i niemieckie regiony.

WG:Czy tendencje biurokratyczne, jakie zauważa się niekiedy w działaniach struktur UE ograniczają Panią w pracy na rzecz rozwoju poszczególnych regionów? Czy różnorodność „mentalna“ w krajach UE nie rzutuje na koordynację rozwoju całej Unii?

Danuta Hübner: Po trzech latach pracy w Komisji mam wrażenie, że wiele wyobrażeń na temat brukselskiej administracji jest przesadzonych. Dyrekcja Generalna ds. Polityki Regionalnej, za którą odpowiadam, to blisko 700 osób. To chyba nie tak dużo, jeżeli przypomnimy, że miedzy innymi odpowiada ona za wdrożenie budżetu w wysokości 350 miliardów euro w ciągu następnych 7 lat. Oczywiście, zdarzają się absurdy czy typowe "urzędnicze" zachowania, ale są one raczej wyjątkiem niż regułą. W wielu przypadkach biorą się one też z tego, że Komisja musi spełniać bardziej surowe normy zarządzania czy kontroli finansowej niż państwa członkowskie, z tego, że 27 Państw Członkowskich "patrzy nam na ręce". Często źródłem biurokratycznych absurdów czy nowych, niepotrzebnych wymagań są też same państwa członkowskie, które potem winią za wszystko Komisję. Mam wiele takich doświadczeń, także w odniesieniu do polityki regionalnej.A różnorodność mentalna w krajach UE jest raczej źródłem kreatywności i nowych pomysłów niż przeszkodą. Także administracja w Komisji, dzięki temu, że tworzą ją urzędnicy pochodzący z 27 państw członkowskich łączy w swoim działaniu różne style myślenia i praktyk administracyjnych.

WG:Co jakiś czas wraca określenie premiera Włoch Prodiego o możliwym dwutorowym rozwoju Unii. Czy tzw. Europa „dwóch prędkości“ jest możliwa?

Danuta Hübner: Już w chwili obecnej można zauważyć większą integracje w ramach Unii. Mamy przecież kraje strefy euro oraz kraje, które pozostającą poza nią. Ta sytuacja zapewne ulegnie zmianie, wraz z przystępowaniem do euro kolejnych nowych krajów członkowskich. Jednakże, tak jak już mówiłam wielokrotnie, brak nowego Traktatu może spowodować, iż część państw będzie chciała zacieśnienia współpracy, co może spowodować urzeczywistnienie groźby powstania Unii dwóch prędkości. W mojej opinii taka sytuacja byłaby niezwykle niekorzystna dla całej Unii Europejskiej – w tym także Polski - i jej przyszłości.