Region24.info

Einzige Deutsche

Einzige DeutscheDr. Silke Naumann lässt nicht nur ihre Zähne behandeln. Sie versucht ebenfalls den deutsch-polnischen Freundschaftsgeist zu beleben, der in Folge der furchtbaren Ereignisse des letzten Krieges vernichtet wurde. Sie ist die einzige Deutsche, die mit der Auszeichnung der Armia Krajowa ausgezeichnet wurde.

Mariusz Klonowski: Ist es Ihrer Meinung nach wichtig, dass man die Geschichte verstehen muss, um die Zukunft solide bauen zu können ?

Silke Naumann: Unbedingt. Das Wissen über geschichtliche Zusammenhänge und das Bemühen um Verständnis sind für mich die Voraussetzungen sich aufeinander einzulassen, Kompromisse zu finden. Ohne dieses Wissen wird es zu Missverständnissen kommen, die einen Dialog schwierig machen. Die aktuelle Diskussion um die europäische Verfassung ist ein gutes Beispiel dafür. Ich kann die Ängste der polnischen Seite nachvollziehen. Was nicht heißen muß, dass ich alles akzeptiere oder gut finde. Aber erst mit diesem Wissen ist ein Gespräch möglich.

M.K: Versöhnung bedeutet, tolerant zu sein, Akzeptanz der Stärken und Schwächen des Anderen. Wo sehen Sie in diesem Bereich noch Handlungsbedarf in den deutsch- polnischen Beziehungen ?

S.N: Ich bin nicht sicher, ob das so stimmt, das Versöhnung nur bedeutet, tolerant zu sein. Für mich ist Versöhnung das Ergebnis eines Prozesses, der mit Wissen und Verstehen beginnt, der Schuld benennt um dann in Vergebung zu münden. Diese Vergebung ist für mich die Voraussetzung zur Versöhnung, weil Versöhnung darüber hinaus geht Es ist eben nicht „vergeben und vergessen“, sondern wie Sie sagen, Akzeptanz. Nach meiner Ansicht sind wir zwischen Polen und Deutschen schon länger auf dem guten Weg der Versöhnung. Mit den Mitgliedern der AK habe ich diese sehr tiefe Erfahrung machen können: Wir mussten die schuldhafte Vergangenheit nicht verschweigen, im Gegenteil ist gerade sie ein wichtiges Thema unserer Begegnungen. Niemals habe ich dabei empfunden, dass mir das Gefühl von Schuld gegeben wurde. Ich selbst fühlte und fühle mich auch nicht schuldig, sondern verantwortlich. Das ist eine andere Qualität, die frei zum Handeln macht.

M.K: Sie bauen Straße der Partnerschaft zwischen Polen und Deutschland. Welche Wege müssten ihrer Meinung nach gegangen werden, um die Beziehungen weiter und nachhaltig zu verbessern ?

S.N: Für mich selbst ist die Sprache ein wesentlicher Schlüssel. Deshalb halte ich das Erlernen der Sprache des Nachbarn für einen wesentlichen Punkt. Und ich denke, gerade hier in der Grenzregion sollte die Geschichte der Nachbarn ausführlicher besprochen werden.

M.K:Hat die Auszeichnung Ihre Arbeit mit den Veteranen der AK beeinflusst?

S.N: Nein, diese Auszeichnung war für mich völlig überraschend. Ich habe mich sehr gefreut und bin dankbar für diese Würdigung. Sie zeigt mir die große Wertschätzung, die diese Arbeit erhält und hilft, dass die Arbeit bekannter wird.

M.K: Welchen Gewinn sehen Sie denn für sich selbst in dieser Arbeit ?

S.N: Ich habe begonnen, polnisch zu lernen und dadurch wird es leichter, die Kontakte miteinander zu pflegen. Diese Menschen mit ihrer oft tragischen Geschichte strahlen so viel Weisheit und Güte aus, das beeindruckt mich sehr. Das Wichtigste ist für mich die Freundschaft zu den Mitgliedern der Gruppe. In Deutschland wissen nur sehr wenige etwas von der Heimatarmee, dem Untergrundstaat in Polen während des 2. Weltkrieges. Schnell ist das Bedürfnis entstanden, etwas von deren Schicksalen auch anderen zu erzählen, die Lebensgeschichten zu bewahren. Daraus sind dann neue Initiativen entstanden. Unser Sohn Martin hat eine Arbeit über die AK und die polnische Geschichte im 2. Weltkrieg geschrieben, mit ausgewählten Biografien einiger Mitglieder der Zgorzelecer Gruppe. Da es kaum deutschsprachige Literatur über dieses Thema gibt, ist sie oft kopiert und weitergereicht worden.Dabei habe auch ich sehr viel über die jüngere Geschichte Polens gelernt, von der wir nur bruchstückhaft etwas wussten. Der Leistungskurs Geschichte der 10. und 12. Klasse des Curie- Gymnasiums und Schüler des Lyzeums in Zgorzelec sind zusammen mit den Veteranen nach Auschwitz und Krakau gefahren. Mit Görlitzern waren wir gemeinsam in Warschau an den Stätten des Warschauer Aufstandes. Veteranen haben an der Universität Leipzig vor Studenten der Geschichte von ihren Erfahrungen erzählt.

Jedyna Niemka

Jedyna NiemkaDr Silke Naumann leczy nie tylko zęby. Pomaga także odtworzyć polskiego i niemieckiego ducha przyjaźni, zniszczonego okropieństwami ostatniej wojny. Jest jedyną Niemką odznaczoną medalem Armii Krajowej.

Mariusz Klonowski: Czy Pani zdaniem trzeba zrozumieć historię by móc zbudować solidną przyszłość?

Silke Naumann: Koniecznie. Wiedza o historycznych związkach i staranie o wyrozumiałość stanowią dla mnie warunki do wzajemnego zbliżenia i znalezienia kompromisów. Bez tej wiedzy dochodzi do nieporozumień utrudniających dialog. Aktualna dyskusja na temat europejskiej konstytucji jest tutaj dobrym przykładem. Mogę zrozumieć obawy polskiej strony. To nie znaczy, że wszystko akceptuję i uznaję za dobre, ale dopiero z tą wiedzą rozmowa stanie się możliwa.

M.K: Pojednanie oznacza być tolerancyjnym oraz akceptację mocnych i słabszych stron drugiej osoby. Gdzie Pani widzi w tym zakresie jeszcze potrzebę działania w relacjach polsko-niemieckich?

S.N: Nie jestem pewna czy pojednanie oznacza wyłącznie bycie tolerancyjnym. Według mnie pojednanie jest wynikiem procesu, który zaczyna się wraz z wiedzą i zrozumieniem, który jasno określa winę i kończy się przebaczeniem. Jest ono dla mnie warunkiem pojednania, które jest ponad wszystko. Nie oznacza to tylko „przebaczyć i zapomnieć”, jest to jak Pan powiedział, akceptacja. W mojej opnii Polacy i Niemcy są już od dłuższego czasu na dobrej drodze do pojednania. Z członkami AK doświadczyłam tego głęboko. Nie musieliśmy przemilczać przeszłości, wręcz przeciwnie, jest ona ważnym tematem naszych spotkań. Nigdy przy tym nie doświadczyłam poczucia winy. Nie czułem i nie czuję się winna tylko odpowiedzialna. Jest to innego rodzaju jakość, która mobilizuje do działania.

M.K: Buduje Pani partnerstwo między Polakami i Niemcami. Którymi drogami należy według Pani podążyć, by dalej i głębiej poprawić stosunki między nimi?

S.N: Dla mnie język jest istotnym kluczem do tego partnerstwa, dlatego uważam naukę języka sąsiada za ważny punkt. Myśle też, że szczególnie tu w regionie przygranicznym należy w bardziej konkretny sposób omówić historię sąsiada.

M.K: Czy to wyróżnienie medalem miało wpływ na Pani pracę z weteranami AK?

S.N: Nie, to wyróżnienie było dla mnie zupełnym zaskoczeniem. Bardzo się cieszyłem i jestem wdzięczna za to wyróżnienie. Pokazuje mi wielki szacunek dla tej pracy i pomoże w tym, by stała się ona bardziej rozpoznawalna.

M.K: Jaką korzyść widzi Pani w tej pracy, także dla siebie osobiście?

S.N: Zacząłam uczyć się języka polskiego i przez to pielęgnacja kontaktów stała się łatwiejsza. Ci ludzie z ich często tragiczną historią, okazują tyle wiedzy i dobroci – to na mnie wywarło ogromne wrażenie. Najważniejsze dla mnie to przyjaźń z członkami grupy. W Niemczech niewielu ludzi wie coś na temat AK i państwa podziemnego w Polsce podczas drugiej wojny światowej. Dość szybko powstała taka potrzeba, by po części opowiadać o losach tych ludzi innym osobom i zachować historie życiowe. Nasz syn Martin napisał pracę o AK i polskiej historii drugiej wojny światowej na podstawie wybranych życiorysów niektórych członków grupy zgorzeleckiej. Ponieważ prawie nie istnieje niemieckojęzyczna literatura na ten temat, praca syna została skopiowana i była przekazywana dalej. Przy tym również wiele się nauczyłem o najnowszej historii Polski, której znaliśmy tylko fragmenty. Uczniowie poszerzonego poziomu historii 10 i 12 klasy z Liceum im.Curie i uczniowie z Liceum w Zgorzelcu wspólnie z weteranami pojechali do Oświęcimia i Krakowa. Z mieszkańcami Görlitz byliśmy razem w Warszawie w miejscach Powstania Warszawskiego. Weterani opowiadali przed studentami historii Uniwersytetu Lipskiego o swoich doświadczeniach.