Region24.info

Ist die Tugend schuld?

Ist die Tugend schuld?Niemand hat etwas gelernt, Auschwitz war keine Warnung? Die Details könnt ihr in euren Tageszeitungen finden…

War es einfach die tugendhaften Bürger mit der komplizierten Frage der Endlösung zu belasten? – fragt sich am 24. März 1967 Günter Grass in Jerusalem. Und antwortet selbst: Dieser Prozess war erschreckend einfach. Es wurden rechtsgültige gedruckte Anordnungen erlassen und methodisch realisiert. Während des Vortrags geht er wie ein Arzt vor, der eine furchtbare Krankheit bei seinem Patienten zu bestimmen versucht. Schließlich findet er einen Lösungsansatz. Es ist die gemeinsame Werteskala der Deutschen – Fleiß, Effizienz und Gewissenhaftigkeit bei der Ausübung seiner Pflichten. – Damit versucht er das „warum“ zu beantworten – schreibt der Philosoph Abraham Zvie Bar-On, - als der „Befehl“ kam, fragten die Deutschen nicht nach dem Sinn oder der Richtigkeit, sie sind aufgestanden und haben gemordet.Die Diagnose: Schuld ist die Tugend.

Entmystifizierung

Und plötzlich ein Schock. Es stellt sich heraus, dass der angezeigte Täter über zahlreiche, manchmal sogar gegensätzliche Tugenden oder Identitäten verfügt. In Philosophiewörterbüchern gibt es dazu zahlreiche Erklärungen. Wie diese: für Platon ist Tugend etwas anderes, als für Aristoteles, etwas anderes ist sie für das Christentum, die Aufklärung, (…) und schließlich auch für die Ethik des 20. Jh. Es stellt sich die Frage: Welche Tugend ist die richtige? Am Ende könnte man alle als richtig anerkennen. Nur ist es sinnvoll? - Nein. – antwortet Łukasz Konarski, ein Ethiker. Seiner Meinung nach liegt die Schuld für den Mord an den Juden und anderen Nationalitäten einzig und alleine beim Menschen. Denn in jedem tugendhaften Menschen steckt ein innerer moralischer Imperativ, der im Falle unerwünschter Gedanken dem Menschen die Hände bindet. Er fügt hinzu – den Deutschen fehlt diese Bremse offensichtlich. Konarski ist ein Verfechter der Philosophie von Immanuel Kant. – In Bezug auf die moralischen Pflichten, hat der Philosoph aus Königsberg die Frage der Handlungen außen vor gelassen, die der Pflicht entsprechen, aus ihr aber nicht resultieren. – und deutet auf eine Inkonsequenz in der Gedankenwelt des Philosophen. Um der moralischen Pflicht sichtbaren Ausdruck zu verleihen, skizziert er das Portrait eines gutmütigen, fleißigen Deutschen, der sich aufopferungsvoll der Rettung der westlichen Zivilisation vor den Juden hingibt. Daneben stellt er eine Frau, die versucht die Ehre ihres Mannes zu retten, indem sie ihr eigenes Leben in die Wagschale wirft. Es stellt sich die Frage: Warum kann man diese Haltungen nicht als moralisch bezeichnen? Das wäre Betrug – entgegnet Konarski, und fügt hinzu: ein großer Betrug…

Eine Illusion

Nach Konarski ist die scheinbare Tugend und nicht die eigentliche Tugend schuld an allem. – Das ist so, als würde man einen Stoff zu sich nehmen, der aussieht wie Gift, wie Gift schmeckt und alle anderen notwendigen Eigenschaften eines Giftes besitzt, aber nach dem Einnehmen keine tödliche Wirkung hervorruft, die unter normalen Bedingungen eintreten müsste. Die Erklärung: Ein tugendhafter Mensch würde niemals eine Tat entgegen der moralischen Werte begehen. Wenn also die Deutschen die Vernichtung der Juden und anderer Nationen betrieben, dann ist das eine moralisch verwerfliche Handlung und das was sie dazu brachte, war sicherlich nicht die Tugend. Es waren Motive, die sehr an Tugend erinnerten. - Diese furchtbare moralische Illusion betrifft nicht nur die Deutschen – warnt der Ethiker. Anschließend zitiert er Elie Wiesel mit Worten, die vor 20 Jahren ausgesprochen wurden: Niemand hat etwas gelernt, Auschwitz war keine Warnung. Die Details könnt ihr in euren Tageszeitungen lesen…

Anna Sztandera

Winna cnota?

Winna cnota?Nikt się niczego nie nauczył, Auschwitz nie posłużyło za ostrzeżenie. Szczegóły możecie znaleźć w swoich gazetach codziennych...

Czy łatwo było obarczyć cnotliwych obywateli skomplikowanym zadaniem Ostatecznego Rozwiązania? – zastanawia się 24 marca 1967r. w Jerozolimie Günter Grass. Następnie odpowiada: proces ten był przerażająco prosty. Ogłoszono to drukiem, przygotowano zgodnie z prawem i metodycznie wprowadzono w czyn.Podczas prelekcji zachowuje się jak lekarz, usiłujący dociec przyczyn straszliwej choroby swojego pacjenta. By w końcu natrafić na pewien ślad. Okazuje się nim zbieżna skala wartości u Niemców – pracowitość, wydajność i sumienność w wykonywaniu obowiązków. – Tym właśnie stara się wyjaśnić dlaczego – jak pisze filozof, Abraham Zvie Bar-On – gdy padł „rozkaz”, Niemcy nie pytali o jego sens i zasadność, lecz powstali i popełnili zbrodnię.Stawia diagnozę: winna cnota.

Demistyfikacja

I nagle szok. Okazuje się, że wskazany sprawca posiada wiele, niekiedy wręcz przeciwstawnych, tożsamości czy cnót. W słownikach filozoficznych są na ten temat liczne wzmianki. Jak choćby ta: czym innym cnota jest dla Platona, czym innym dla Arystotelesa, czym innym dla chrześcijaństwa, oświecenia, (...) czym innym wreszcie w etyce dwudziestowiecznej. Powstaje pytanie: która cnota jest tą właściwą? Ostatecznie można by uznać wszystkie. Pytanie tylko czy jest sens? – Nie, nie ma – odpowiada Łukasz Konarski, etyk. Jego zdaniem winę za mord dokonany na Żydach i innych narodowościach ponosi wyłącznie człowiek. Bo – jak tłumaczy – w osobie cnotliwej zakorzeniony jest wewnętrzny obowiązek moralny, który, gdy nachodzą ją niepożądane myśli, związuje jej ręce w supeł. U Niemców – dodaje – wyraźnie tego hamulca zabrakło. Konarski jest kontestatorem sposobu myślenia Immanuela Kanta. – Mówiąc o powinności moralnej, filozof z Królewca nie rozważył kwestii działań, które są zgodne z obowiązkiem, ale z niego nie wynikają – wskazuje na niespójność w myśleniu filozofa. Chcąc dać powinności moralnej namacalny wyraz, szkicuje portret dobrodusznego, pracowitego Niemca, który poświęca się ratowaniu zachodniej cywilizacji przed Żydami. A także przykład kobiety usiłującej ocalić honor męża kosztem własnego życia. Powstaje pytanie: dlaczego owych postaw nie można by uznać za moralne? – Bo byłoby to oszustwo – przekonuje Konarski. Po chwili zaś dodaje: wielkie oszustwo...

Iluzja

Zdaniem Konarskiego wszystkiemu winien jest pozór cnoty, a nie cnota właściwa. – To tak jak pić substancję, która wygląda jak trucizna, smakuje jak trucizna i posiada wszystkie istotne cechy, które moglibyśmy przypisać truciźnie – tłumaczy. – Lecz po wypiciu nie wywołuje skutków tożsamych z tymi, które w identycznych warunkach należałoby owej śmiertelnej substancji przypisać – konkluduje. Myślenie jest takie: człowiek cnotliwy nigdy nie podjąłby się czynu niezgodnego z dobrem moralnym. Skoro więc Niemcy podjęli się zagłady Żydów i innych narodowości, a jest to sprawa moralnie naganna, to tym, co ich do takiego czynu pchnęło, nie była cnota. Pchnęły ich do tego cechy do złudzenia ją przypominające. – Ta potworna iluzja moralna dotyczy nie tylko Niemców – przestrzega etyk. Następnie cytuje słowa Elie Wiesel, które wypowiedziała dwadzieścia lat temu: Nikt się niczego nie nauczył, Auschwitz nie posłużyło za ostrzeżenie. Szczegóły możecie znaleźć w swoich gazetach codziennych...

Anna Sztandera