In Zeiten des Kommunismus schlug das Herz der DDR und der UdSSR bei der KGB und STASI (manchmal tödlich). Denken wir daran, wenn wir das nächste mal tanken oder das Licht anschalten.
Probleme einiger Politiker mit den Akten der ehemaligen kommunistischen Geheimdienste sind nicht ausschließlich eine polnische Spezialität. Die Stasi hatte über 1.500 Agenten und 20.000 inoffizielle Mitarbeiter in der BRD – darunter waren Politiker, Journalisten und Geschäftsleute. Die Dokumentation dieser Zusammenarbeit wurde kurz vor der Wiedervereinigung zerrissen und geschreddert. Im Stasi-Hauptquartier fand man 16.000 Säcke mit Aktenschnipseln. Das Zusammenfügen war bis vor kurzem noch eine Sysiphus-Arbeit, doch Experten haben ein neues Computersystem entwickelt, um die Unterlagen wieder zusammenzufügen. Die Operation Stasi-Puzzle wird ca. 5 Jahre dauern. Das Zusammenfügen dieser von der Geschichte zerrissenen Unterlagen könnte Europa vor einem neuen Schock bewahren.
Die deutschen Medien haben die polnische Aufarbeitung der kommunistischen Vergangenheit oft kritisiert, doch auch in Deutschland wurde und wird immer noch in aller Ruhe aufgearbeitet. Auch hier geschieht es nicht ohne Skandale, wie zum Beispiel um den Vorsitzenden der IHK, der in eine Regierungsinstitution befördert werden sollte oder der Skandal um eine Journalistin einer wichtigen deutschen Tageszeitung. Doch es zeigt sich, dass es Lappalien sind angesichts neuester Presseberichte, wonach im Schatten dieser Affären andere Agenten und Stasi-Mitarbeiter in der neuen kapitalistischen Wirklichkeit hervorragend zurechtkommen. Auch ihre Kollegen von der KGB fühlen sich wie Fische im Wasser, sie haben jetzt schließlich etwas besseres in der Hand, als Atomwaffen – Erdöl und Erdgas. Sie reichen damit ihren alten Kollegen aus der DDR, die heute Geschäftsleute in der BRD sind, die Hand. Gefährlich ist die Tatsache, dass so wichtige Lebensbereiche, wie die Energieerzeugung von Menschen beherrscht werden könnten, die sich nicht unbedingt an die Grundsätze der Freiheit, Gleichheit und Brüderlichkeit halten. Ihr Motto ist eher "Geld, Gewinn, Kapital".
Im Konsortium der Ostseepipeline wimmelt es geradezu von alten „Kampfgenossen“ des ehemaligen russischen Staatspräsidenten und heutigen Premierministers. Putin war von 1985-1990 KGB-Agent in Dresden. Unter den Mitarbeitern des ehemaligen Bundeskanzlers Schröder (Aufsichtsratsmitglied der Ostseepipeline) sollen ebenfalls verlässliche deutschsprachige Freunde der ehemaligen UdSSR agieren. Bauleiter der Pipeline soll Matthias Warning sein, ein ehemaliger Mitarbeiter des DDR-Geheimdienstes, der einst westdeutsche Banken ausspionierte. Ein anderes Beispiel ist Hans-Joachim Gornig, ehemalig Sprecher der DDR-Regierung für Pipelinefragen in der UdSSR und später Vizeminister des ostdeutschen Energieministeriums. Jetzt ist er Vorsitzender der Gazprom-Germania und verantwortet deren Expansion im Westen. Es ist zu befürchten, dass der Energiesektor schon bald von einer kleinen Gruppe Menschen beherrscht werden könnte, deren Interessen sich einzig nach Gewinnen und einer Politik richten, die mit Erdöl, Gas und Strom geführt wird. Eine solche Entwicklung könnte für Deutschland, Polen und Europa (für den Durchschnittsbürger) sehr unvorteilhaft sein. Bereits jetzt erreichen die Energiepreise astronomische Summen. Dazu kommt noch der rasante Anstieg der Lebensmittelpreise. Medikamente waren immer schon teuer, doch jetzt wird sich mancher entscheiden müssen: essen, behandeln lassen oder Auto fahren.
Polen hat keine eigenen Energieressourcen außer Stein- und Braunkohle und ist daher von Russland und weiter gelegenen Energielieferanten abhängig (deswegen hat es sich am Irak-Krieg beteiligt). Der Bericht von der Auflösung des ehemaligen polnischen Militärgeheimdienstes (WSI) offenbarte, dass Russland mindestens seit dem Jahr 2003 plante, den polnischen Energiesektor zu kontrollieren. Die Agenten des KGB interessierten sich für die Übernahme polnischer Kohlebergwerke und für Technologien zur Erzeugung synthetischer Brennstoffe aus Kohle. Die Pläne schlugen fehl und so konzentrierte sich der KGB auf das Wachstum der von ihnen kontrollierten Unternehmen in der EU. Dadurch könnten polnische Firmen bald zum Beispiel von einem „deutschen“ Unternehmen ohne Hindernisse übernommen werden. Die Idee ist gut und würde sicherlich einen Wirtschafts-Oscar verdienen, doch bei dem Misstrauen polnischer Politikereliten gegenüber der EU und Deutschland ist dieses Szenario eher unwahrscheinlich. Derzeit freuen sich noch alle, dass Polen eine neue Regierung hat und dass der Lebensstandard wächst. Wie lange das noch anhält weiß niemand. Vielleicht ist die starke polnische Währung ein erstes Signal, dass diese Tendenz zu Ende geht. Wie wird das Ende aussehen? Wir werden sehen. Hoffentlich nicht so, wie das Schicksal der Menschen in der ehemaligen UdSSR und DDR. In Zeiten des Kommunismus schlug das Herz der DDR und der UdSSR bei der KGB und STASI (manchmal tödlich). Denken wir daran, wenn wir das nächste mal tanken oder das Licht anschalten.
Waldemar Gruna
W czasach komunizmu „bijącymi sercami” NRD i ZSRR (niekiedy śmiertelnie) były KGB i STASI. Pamiętajmy o tym, także wtedy gdy tankujemy paliwo czy włączamy prąd.
Problemy polityków z teczkami dawnych komunistycznych służb specjalnych to nie domena tylko i wyłącznie polskich „wybrańców”. NRD - owskie STASI miało w RFN ponad 1500 agentów oraz 20.000 współpracowników - polityków, dziennikarzy i ludzi biznesu. Dokumentacja tej współpracy została podarta i pocięta tuż przed zjednoczeniem Niemiec. W siedzibach STASI zostało przejęte 16.000 worków ze skrawkami akt bezpieki. Sklejanie ich było do niedawna „syzyfową pracą” ale nasi sąsiedzi opracowali nowy komputerowy system dobierania strzępków kartek tak aby otrzymać całe, czytelne dokumenty. Operacja, którą można nazwać „Puzzle STASI” potrwa ok. 5 lat. Złożenie tych „porozrywanych” przez historię dokumentów może uratować Europę przed kolejnym wstrząsem.
W niemieckich mediach krytykowano lustrację w Polsce ale ona spokojnie realizowana była i jest w Niemczech. Nie obywa się tam bez skandali takich jak ten z szefem ważnej organizacji gospodarczej IHK (Izby Przemysłowo - Handlowej), który miał awansować do instytucji rządowych czy znana sprawa dziennikarzy jednej z ważnych niemieckich gazet. Okazuje się jednak, że to są sprawy błahe, gdyż jak donosi prasa w „cieniu” tych afer inni agenci i pracownicy STASI świetnie sobie radzą w nowych kapitalistycznych warunkach. Ich koledzy „po fachu” z KGB czują się jak „ryby w wodzie” gdy mają w ręku coś ważniejszego jak bomba atomowa – paliwa, gaz i energię. Podają rękę „towarzyszom” z NRD a obecnie szanowanym biznesmenom z RFN. Groźnym jest to, że te tak ważne dziedziny życia człowieka jak energetyka mogą zostać opanowane przez grupy ludzi, którzy niekoniecznie mają wypisane na swoich sztandarach „Wolność, Równość, Braterstwo”. Ich hasłem raczej jest „Pieniądz, Zysk, Kapitał”.
W spółce budującej gazociąg po dnie Bałtyku aż roi się od dawnych „towarzyszy broni” byłego Prezydenta Rosji a obecnie jej Premiera. Przypomnijmy Putin był szpiegiem KGB rezydującym w Dreźnie w latach 1985-1990. Jak podaje prasa, współpracownikami byłego kanclerza Niemiec G. Schrödera (rada nadzorcza gazociągu) są sprawdzeni niemieckojęzyczni przyjaciele ZSRR z czasów NRD. Niedawno pisano, że funkcję dyrektora „gazociągu w budowie” powierzono Matthiasowi Warnigowi, byłemu pracownikowi NRD - owskiego wywiadu, który w przeszłości zajmował się szpiegowaniem zachodnioniemieckich banków. Podaje się także przykład Hansa - Joachima Gorniga, który był rzecznikiem rządu NRD do spraw budowy gazociągów w ZSRR a potem wiceministrem wschodnioniemieckiej energetyki. Teraz jest on szefem Gazprom-Germania i czuwa nad realizacją jej energetycznej ekspansji za granicą. Istnieją obawy, że już za kilka lat sektor energetyczny opanowany będzie przez niewielką grupę ludzi ukierunkowanych włącznie na zysk i politykę, którą prowadzić będą za pomocą ropy, gazu i prądu. Dla Polski, Niemiec i całej Europy (myślę tu o normalnych „szarych” obywatelach) taki obrót wydarzeń może być katastrofą. Już teraz ceny energii i paliw osiągnęły astronomiczny pułap. Do tego dochodzi szalony wzrost cen żywności. Lekarstwa zawsze były drogie ale teraz niestety niektórzy muszą wybierać: jeść, leczyć się czy użyć samochodu.
Polska jako kraj nie mający surowców energetycznych prócz węgla kamiennego i brunatnego zdana jest na „łaskę” Rosji i dalszych geograficznie dostawców (być może dlatego zaangażowała się w wojnę w Iraku). Raport z likwidacji polskich tajnych służb wojskowych (WSI) ujawnia, że przynajmniej od 2003 roku Rosja planowała opanować polski sektor energetyczny. Agenci KGB interesowali się przejęciem polskich kopalń węgla i technologią pozyskiwania z niego syntetycznego paliwa. Na szczęście nie udało się zrealizować im tych planów i agenci KGB skoncentrowali się na rozwoju kontrolowanych przez siebie firm w Unii Europejskiej. Dzięki temu za kilka lat polskie firmy mogą być przejęte przez np. „niemiecką” spółkę, nie budząc sprzeciwu Polski. Pomysł dobry, godny biznesowego „Oskara” ale czy do zrealizowania przy „dystansie” jaki wobec Niemców i Unii Europejskiej ma część polskiej elity politycznej? Jaki będzie koniec tych działań i obywateli UE? Zobaczymy. Oby nie taki jak ten, który spotkał ludzi w ZSRR i NRD, gdzie „bijącymi sercami” (niekiedy śmiertelnie) były KGB i STASI. Pamiętajmy o tym, także wtedy gdy tankujemy paliwo czy włączamy prąd.
Waldemar Gruna