Region24.info

Weg ins Nirgendwo

Weg ins NirgendwoInterview mit Dorota Arciszewska-Mielewczyk, Vorsitzende der Polnischen Treuhand und Senatorin der Partei Recht und Gerechtigkeit (PIS).

Warum findet sich auf der Internetseite der Polnischen Treuhand ein Plakat aus dem 2. Weltkrieg? Das Plakat kündet von einer harten polnisch-deutschen Konfrontation. Welches Ziel wird durch diese historischen Bezüge und die Übertragung negativer Emotionen auf die Vergangenheit und Gegenwart erreicht?

Es war uns bewusst, dass historische Bezüge Emotionen wecken und die Medien interessieren. Daher war es auch ein gezielter und durchdachter Handgriff. Mit diesem Plakat möchten wir unsere tiefe Beunruhigung zum Ausdruck bringen, dass der Krieg weiterhin gegenwärtig ist und von einigen deutschen Politikern für ihre Zwecke missbraucht wird. Beachten sie bitte, dass das Plakat eine eindeutig defensive Aussage hat. Der Soldat verteidigt, greift aber nicht an!!! Es sind die Deutschen, die damals – im 2. Weltkrieg - nach unserem Hab und Gut mit einem direkten Angriff gegriffen haben. Heute versuchen sie Rechtslücken zu nutzen, um das wieder zu bekommen, was ihnen einst gehörte. Die Polen stellen keine Forderungen in Bezug auf die ehemaligen polnischen Ostgebiete der 2. Republik. Polen hat in diesem Zusammenhang keinerlei Differenzen mit seinen Nachbarn. Man sollte sich fragen, womit diese ungeheurere und krankhafte Gier einiger Deutscher zu erklären ist. Es ist schmerzvoll für uns, 60 Jahre nach Ende des Krieges gezwungen zu werden, in die Vergangenheit zu blicken. Doch jeder hat das Recht auf Verteidigung, auch das Plakat drückt diese Haltung aus.

Warum sind auf dem Plakat die Jahreszahlen 1939-2005 zu sehen?

Die letztere Jahreszahl wird so lange aktualisiert werden, bis das Problem nicht endgültig abgehakt ist. Ich möchte ein weiteres Mal an den Deutschen Staat appellieren: Nehmen Sie bitte die Forderungen ihrer Bürger auf ihre Schultern. Wenn Deutschland jedoch der Meinung ist, es gäbe kein Problem, dann bitte ich, nehmen sie dieses Fehlen eines Problems auf ihre Schultern und erlassen sie diesbezüglich ein Gesetz. Lassen sie es endlich zu einer innerdeutschen Angelegenheit werden!!! In diesem Moment werden wir die Mission der Polnischen Treuhand als beendet erachten. Ich wiederhole nochmals, dass jeder Hausherr das Recht hat, sich gegen einen direkten und rechtlosen Angriff auf seinen Besitz zu wehren. Wir nutzen jetzt dieses heilige Recht.

Meinen sie nicht, dass solche Aktionen die deutsch-polnischen Beziehungen nur belasten?

Ich fürchte, ich bin der falsche Ansprechpartner für diese Frage. Ich nenne ihnen jedoch gerne die Namen einiger Personen, die sie danach fragen könnten Edmund Stoiber, Erwin Marschewski, Erika Steinbach, Rudi Pawelka. Das sind Personen, die den deutsch-polnischen Beziehungen sehr geschadet haben und ich denke, dass sie die besten „Experten“ in diesem Thema sind. Ich wiederhole nochmals und werde an die Deutschen bis zum Umfallen appellieren: hört auf, die Geschichte für politische Ziele zu missbrauchen! Denkt daran, dass derjenige der Wind säht, Sturm erntet – wie ein polnisches Sprichwort sagt. Europa braucht Einigkeit, die auf der Wahrheit beruht, nicht auf Lügen. Europa muss sich auf die Zukunft konzentrieren, nicht auf die Geschichte. Europa braucht schließlich Einigkeit und keine Aufrechnungen!

Der deutsche CDU-Abgeordnete Jochen-Konrad Fromme rief die polnische Regierung und das polnische Parlament auf, die Propagandakampagne der „Polnischen Treuhand“ mit den antideutschen Plakaten aus dem 2. Weltkrieg zu stoppen. „Die antideutsche Hetze mit diesen archaischen Methoden der „Polnischen Treuhand“ belastet die deutsch-polnischen Beziehungen schwer. Das Kriegsgeschrei und Symbole aus der Zeit des III. Reichs passen nicht zu einem gemeinsamen Europa des 21. Jh.“ – sagte der Abgeordnete.

Ich denke, dass Herr Fromme alleine dasteht. In Polen existiert keine bedeutende politische Kraft, die nicht dadurch beunruhigt wäre, was hinter der Grenze zu Deutschland geschieht. Dabei besteht das Problem nicht nur aus den letztens erst aufgetauchten Entschädigungsforderungen, sondern umfasst ebenso eine „Revolte des Gedenkens“ – wie ich es nennen würde – eines ungeheuer gefährlichen Prozesses in den Köpfen der Deutschen. Kurz vor den Feierlichkeiten zum Gedenken an das Ende des 2. Weltkriegs in Moskau, tauchte in der deutschen Presse die These auf, wonach die Staatsoberhäupter Deutschlands und Russlands zwei Völker repräsentieren, die im 2. Weltkrieg „am meisten gelitten haben“. Solche Thesen wecken unser tiefstes Erstaunen. Herrn Fromme möchte ich hingegen so antworten: Das Kriegsgeschrei einiger deutscher Politiker und die Sprache des Hasses und der Abneigung gegenüber der Vergangenheit passen nicht zu einem gemeinsamen Europa des 21. Jh. Die deutschen Nationalisten müssen verstehen, dass dieser Weg ins Nirgendwo führt.

Beabsichtigen sie, eine polnische Erika Steinbach zu sein?

Ich möchte keinesfalls eine polnische Erika Steinbach sein und gebe ehrlich zu, dass mich solche Vergleiche schmerzlich berühren. Für mich ist Erika Steinbach eine deutsche Nationalistin, die Quintessenz eines Negativbeispiels eines europäischen Politikers.

Sie haben vorgeschlagen, in Berlin ein Zentrum Polnischen Martyriums zu eröffnen. Wozu sollte es dienen?

Wir haben das Konzept mit Herrn Rechtsanwalt Hambura, unserem Rechtsbevollmächtigten in Deutschland besprochen, der diese Forderung öffentlich verkündete. Wir wissen, dass die Idee von Marschall Kotlinkowski mitgetragen wird, der versprach, Schirmherr dieser Initiative zu sein. Wir werden ihn darin unterstützen, wo wir nur können.

Ich danke ihnen für das Gespräch. Waldemar Gruna

Droga donikąd

Droga donikądWywiad z Dorotą Arciszewską-Mielewczyk, prezesem Powiernictwa Polskiego, senatorem Prawa i Sprawiedliwości

Dlaczego plakat z okresu II wojny światowej znalazł się na stronie internetowej Powiernictwa Polskiego? Plakat odnosi się do modelu ostrej konfrontacji polsko-niemieckiej. Jaki jest cel sięgania tak głęboko w przeszłość i przenoszenia tych negatywnych emocji na dzisiaj i na jutro?

Mieliśmy świadomość, że odwołanie się do historii wzbudzi emocje, spowoduje zainteresowanie mediów. Zatem był to zabieg celowy i przemyślany. Poprzez ten plakat chcemy wyrazić nasze głębokie zaniepokojenie, że wojna nadal żyje w świadomości i jest wykorzystywana przez niektórych niemieckich polityków do osiągnięcia swoich doraźnych celów. Proszę zauważyć, że wymowa tego plakatu ma charakter ewidentnie defensywny. Żołnierz broni, a nie atakuje!!! To Niemcy sięgają po nasz majątek, wówczas – w czasie II wojny światowej - dokonując najazdu bezpośredniego, dzisiaj chcąc wykorzystać kruczki prawne, by odzyskać to, co onegdaj do nich należało. Polacy nie roszczą sobie prawa do mienia pozostawionego na dawnych – wschodnich - ziemiach II RP. W tym zakresie nie mamy sporu z naszymi sąsiadami. Należy zdać sobie pytanie skąd się bierze ta niezwykła pazerność, jakaś straszna choroba, która dotknęła niektórych Niemców. Bolejemy nad tym, że 60 lat po wojnie jesteśmy zmuszani patrzeć w przeszłość, ale każdy ma prawo do obrony. Plakat również jest fragmentem pozycji obronnej.

Dlaczego na plakacie wskazano datę 1939-2005?

Końcowa data będzie zmieniana do czasu, kiedy ten problem nie zostanie systemowo rozwiązany. Po raz kolejny apeluję do państwa niemieckiego – weźcie zobowiązania niemieckich obywateli na swoje barki. Jeżeli Niemcy twierdzą, że nie ma co brać na barki, bo nie ma problemu, to ja proszę – weźcie ów brak problemu na siebie, skoro on nic nie waży. Złóżcie taką deklarację mającą moc prawną. Niech to się w końcu stanie wewnętrzną sprawą Niemiec!!! Wówczas uznamy misję Powiernictwa Polskiego za zakończoną. Raz jeszcze powtórzę, że gospodarz domu na prawo do odparcia bezpośredniego i bezprawnego ataku na jego dobro. My z tego świętego prawa korzystamy.

Czy nie sadzi Pani, że tego typu akcje pogorszą stosunki polsko - niemieckie?

Obawiam się, że nie jestem dobrym adresatem tego pytania. Chętnie jednak podpowiem kilka kluczowych nazwisk osób, które można by o to zapytać: Edmund Stoiber, Erwin Marschewski, Erika Steinbach, Rudi Pawelka. Są to osoby, które wyrządziły dużo szkody w relacjach polsko-niemieckich i sądzę, że są najlepszymi „ekspertami” w tej dziedzinie. Raz jeszcze podkreślę i będę Niemców prosiła do upadłości – przestańcie wykorzystywać historię do doraźnych celów politycznych! Pamiętajcie o tym, że ten kto sieje wiatr – jak mawia stare polskie porzekadło - zbiera burzę. Europa potrzebuje zgody budowanej na prawdzie, a nie na kłamstwie. Europa potrzebuje wnikliwego spojrzenia w przyszłość, a nie w przeszłość. Europa – w końcu – potrzebuje pojednania a nie rozliczeń!

Deputowany niemieckiej CDU Jochen-Konrad Fromme wezwał rząd i parlament w Polsce do powstrzymania kampanii propagandowej „Powiernictwa Polskiego” prowadzonej za pomocą antyniemieckich plakatów z czasów drugiej wojny światowej. "Antyniemiecka nagonka, gdy uprawia się ją za pomocą takich archaicznych metod, jakie stosuje „Powiernictwo Polskie”, stanowi ciężkie obciążenie dla niemiecko-polskich stosunków. Wojenne okrzyki i stosowanie symboli z czasów III Rzeszy nie pasują do wspólnej Europy XXI wieku" – powiedział deputowany.

Myślę, że pan Fromme woła na puszczy. W Polsce nie ma istotnej siły politycznej ani też żadnej instytucji państwowej, która nie byłaby zaniepokojona tym co się dzieje za naszą zachodnią granicą. I to nie jest to tylko problem odszkodowań, z którymi ostatnio występują Niemcy, ale jest to także kwestia, ja by to nazwała „rewoltą pamięci” – niezwykle niebezpiecznego procesu zachodzącego w głowach Niemców. Tuż przed uroczystościami zakończenia II wojny światowej w Moskwie w niemieckiej prasie pojawiła się teza, że przywódcy Niemiec i Rosji będą reprezentowali dwa narody, które „najbardziej ucierpiały podczas wojny”. Takie stwierdzenia budzą nasze najwyższe zdziwienie. Natomiast panu Fromme odpowiem tak: Wojenne okrzyki niektórych niemieckich polityków oraz stosowanie języka nienawiści oraz pogardy wobec przeszłości nie pasują do wspólnej Europy XXI wieku. Niemieccy nacjonaliści muszą zrozumieć, że ta droga wiedzie donikąd.

Czy Pani chce być polską Erika Steinbach?

W żadnym wypadku nie zamierzam być żadną polską Eriką Steinbach i powiem szczerze, że takie porównania mnie boleśnie dotykają. Dla mnie Erika Steinbach jest niemiecką nacjonalistką, jest kwintesencją antywzoru europejskiego polityka.

Wystąpiła pani z ideą powołania w Berlinie Centrum Polskiej Martyrologii. Czemu miałaby służyć ta idea?

Omawialiśmy tę koncepcję z panem mec. Hamburą, naszym pełnomocnikiem prawnym w Niemczech, który złożył taką deklarację publicznie. Wiemy, że ta idea uzyskała wsparcie pana marszałka Kotlinkowskiego, który obiecał patronować tej myśli. Będziemy pana marszałka w tej kwestii wspierali, jak tylko będziemy mogli.

Dziękuję za rozmowę Waldemar Gruna