Region24.info

Europa - yes we can!

Europa - yes we can!Die Wahlkampagne von Barack Obama zeichnete sich durch zwei Schlüsselbegriffe aus: Wechsel und Führung

Berücksichtigt man die politische und wirtschaftliche Lage der heutigen Welt, die sich nach Meinung zahlreicher Experten gefährlich einem klinischen Tod nähert, war ein Wechsel im Amt des US-Präsidenten längst überfällig. Der überaus unpopuläre George Bush, dessen Weltanschauung sich häufig nach manichäischen Gesichtspunkten ausrichtete, passte nicht mehr zu der sich dynamisch verändernden Realität. Die heutigen internationalen Beziehungen tendieren zu einem multipolaren System und brauchen starke Vereinigte Staaten, die fähig sind tatsächlichen Einfluss auf die anderen internationalen Akteure nicht nur durch „hard power“ auszuüben, sondern auch in der Lage wären, effektive Diplomatie zu betreiben. Als Vermittler aufzutreten und die Anziehungskraft der amerikanischen politischen Kultur zu nutzen. Der charismatische Barack Obama – ein Afroamerikaner von außerhalb des politischen Mainstreams – war bereits ein Symbol für den Wechsel und die amerikanische Renaissance noch bevor er die Wahlen gewann. Doch man muss sich die Frage stellen, ob Obama die Hoffnungen erfüllen kann; vor allem die der Europäer. Wird er die krisengeschüttelten und in der Bedeutungslosigkeit versinkenden transatlantischen Beziehungen erneuern können? Wird es ihm gelingen beide Kontinente wieder zu vereinen und die Führungsrolle wiederzugewinnen?

Obama – das Ende des Schutzschildes?

Die Wahl Obamas wird sicherlich keinen radikalen Wechsel in den bilateralen Beziehungen zwischen Polen und den USA nach sich ziehen. Warschau war noch nie ein Partner von besonderer strategischer Bedeutung für Washington. Daher wird sich der Wechsel auf Polen erst langfristig auswirken. Aus polnischer Perspektive scheint die Haltung des neuen Präsidenten zum Raketenschutzschild von besonderer Bedeutung zu sein. Für die Bush-Administration war das Projekt eine der Prioritäten. Obamas Haltung zu diesem Thema ist recht eindeutig, da der Senator aus Illinois von Anfang an seine Skepsis gegenüber eines unilateralen amerikanischen weltweiten Raketeschutzschildes zum Ausdruck brachte. Zusätzlich könnte der Druck aus Russland und anderen Staaten Westeuropas – hauptsächlich Frankreich, Deutschland und Italien – die Entscheidungen des neuen amerikanischen Präsidenten beeinflussen. Die genannten Staaten fürchten, dass das Projekt der „Missile Defence“ zu einer weiteren Destabilisierung der Sicherheitsarchitektur auf dem Alten Kontinent beitragen könnte. Man kann nicht erwarten, dass Obama das Projekt des Raketenschutzschildes in Mitteleuropa gleich nach der Machtübernahme einstellt, denn das könnte als Nachgiebigkeit gegenüber Russland verstanden werden. Ein solcher Schachzug wäre sogar für einen ausgewiesenen Anhänger des Multilateralismus wie Obama äußerst gefährlich und unbequem, besonders im innenpolitischen Zusammenhang. Doch langfristig betrachtet könnte Obama angesichts der Finanzkrise und der Notwendigkeit kostspielige Militärprojekte zu reduzieren, das Projekt des Schutzschildes in Polen entweder hinauszögern oder schlimmstenfalls gänzlich einstellen. Das würde Warschau ein weiteres Mal von einer strategischen Partnerschaft mit den USA entfernen.

Dominik Jankowski

Mehr in der Magazin REGION Europy nr. 4/2008

Europa - yes we can!

Europo – Yes, we can!

Europo – Yes, we can!Kampania wyborcza Baracka Obamy naznaczona była obecnością dwóch kluczowych słów: zmiana oraz przywództwo.

Biorąc pod uwagę polityczny i ekonomiczny obraz dzisiejszego świata, który według wielu zbliżył się niebezpiecznie do stanu „śmierci klinicznej”, zmiana na stanowisku prezydenta USA była jak najbardziej pożądana. Niezwykle niepopularny George Bush, którego światopogląd opierał się często na manichejskich podziałach, nie przystawał do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Współczesne stosunki międzynarodowe, zmierzające bowiem coraz szybciej w kierunku systemu wielobiegunowego, potrzebują silnych Stanów Zjednoczonych, zdolnych do rzeczywistego wpływania na pozostałych aktorów międzynarodowych nie tylko za pomocą „hard power”, ale także dzięki skutecznemu zastosowaniu dyplomacji, potęgi mediacji i siły przyciągania amerykańskiej kultury politycznej. Charyzmatyczny Barack Obama – Afroamerykanin wywodzący się spoza politycznego mainstreamu – jeszcze zanim został prezydentem-elektem stał się symbolem zmiany i amerykańskiego odrodzenia. Należy jednak zadać sobie pytanie czy Obama spełni pokładane w nim, szczególnie w Europie, nadzieje? Czy stanie się zbawcą dla nadszarpniętych i tracących na znaczeniu stosunków transatlantyckich? Czy uda mu się zjednoczyć oba kontynenty i odzyskać utracone przywództwo?

Obama, czyli koniec tarczy?

Wybór Obamy nie przyniesie z pewnością żadnych nagłych zmian w stosunkach bilateralnych między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Warszawa nigdy nie stanowiła dla Waszyngtonu partnera ani uprzywilejowanego, ani szczególnie strategicznego. Tym samym słowo „zmiana” w przypadku Polski uwidoczni się dopiero w dłuższym okresie. Przede wszystkim z polskiej perspektywy kwestią priorytetową wydaje się być stanowisko prezydenta-elekta w sprawie kontynuowania programu tarczy antyrakietowej, który był jednym z priorytetów administracji George’a Busha. Poglądy Obamy w tej sprawie są dość jasne, gdyż od samego początku senator Partii Demokratycznej z Illinois wyrażał swój sceptycyzm wobec unilateralnego amerykańskiego konceptu światowego systemu obrony antyrakietowej. Ponadto rosnące naciski ze strony Rosji i państw Europy Zachodniej – głównie Francji, Niemiec i Włoch – uważających projekt „Missile Defence” za potencjalny zapalnik dalszego procesu dezintegracji architektury bezpieczeństwa na Starym Kontynencie, mogą znacząco wpłynąć na decyzję nowego amerykańskiego przywódcy. Nie należy spodziewać się, iż Obama wycofa się z konceptu tarczy antyrakietowej w Europie Środkowej zaraz po objęciu fotela prezydenta, gdyż mogłoby to zostać odczytane jako zbytnia uległość wobec Rosji, co nawet dla zwolennika multilateralizmu – za jakiego uważa się Obama – byłoby krokiem niezwykle niebezpiecznym i niewygodnym, szczególnie w polityce wewnętrznej. Niemniej jednak w dłuższej perspektywie czasowej, podpierając się argumentem konieczności walki z kryzysem finansowym – co prowadzić będzie do ograniczenia wydatków na kosztowne projekty wojskowe – prezydent-elekt może opóźnić lub, w najgorszym wypadku, całkowicie zaniechać budowy elementów tarczy antyrakietowej w Polsce, co po raz kolejny znacznie oddaliłoby Warszawę od strategicznego partnerstwa z USA.

Dominik Jankowski

Całość artykułu w magazynie REGION Europy, który dostępny jest w salonach empik w całej Polsce

Europo – Yes, we can!