Vor 20 Jahren waren solche Plakate und Flugblätter undenkbar.
In Görlitz und Dresden wurden Wahlplakate der NPD mit nationalsozialistischen Inhalten, u.a. „Arbeit für Deutsche“ und anti-polnischen Ressentiments „Polnische Invasion aufhalten“ (Foto) plakatiert. Das passierte noch bevor Deutschland seinen Arbeitsmarkt für Arbeitnehmer aus den neuen EU-Mitgliedstaaten der Beitrittsrunde vor 5 Jahren öffnet. Weder Polizei noch Staatsanwaltschaft verfolgten die Tätigkeit der NPD. Weder der Deutsche Staat, noch die Kommunalverwaltung haben unmittelbar nach Veröffentlichung der Plakate eingegriffen. Erst nachdem die Sache in polnischen Medien Erwähnung fand, begann man die Plakate genauer zu betrachten. Doch die meisten Meinungen versuchten das Problem zu marginalisieren. Der Bürgermeister von Zgorzelec R. Gronicz zum Beispiel sagte einer Regionalzeitung: „Wir leben in einer Demokratie, man darf auf Wahlplakaten verschiedene Sachen drucken, solange man sich im Rahmen geltender Gesetze bewegt“. Doch es ist trotzdem schlecht gelaufen, denn solche Plakate und Flugblätter richten viel Schaden an und zerstören die gute Meinung von den Deutschen in den Augen der polnischen Bevölkerung.
Es schien, als wäre Prof. Bartoszewskis Krieg um Erika Steinbach und die anschließende recht aggressive Abfuhr seitens deutscher Medien der letzte und kräftigste Akkord der schwierigen deutsch-polnischen Beziehungen. Doch es zeigte sich, dass es leider nicht so war. Danach erschien noch der für Polen recht schockierende Artikel des „Spiegel“ über „Hitlers Helfer beim Holocaust“ und die anti-polnischen und damit auch anti-europäischen Plakate der NPD. Für Aufruhr sorgte auch die einige Tage später von der CDU und CSU formulierte Forderung einer internationalen Verurteilung der Vertreibungen und eines Rückkehrrechts der vertriebenen Deutschen. Kurios erscheint dabei die Argumentation der deutschen Seite, wonach man die Wahlplakate der NPD nicht mit dem Paragraphen 130 des Strafgesetzes ahnden könnte, da der Tatbestand der Volksverhetzung nur dann zutrifft, wenn sich die Inhalte gegen eine Bevölkerungsgruppe richten, die in Deutschland wohnhaft oder ansässig ist. Nach Meinung der deutschen Ermittlungsbehörden richtet sich das Plakat gegen ausländische Bürger und erfüllt damit nicht die Voraussetzungen für eine Strafverfolgung nach Paragraph 130. Auf den Einwand, dass Polen auch in Görlitz und in ganz Deutschland leben, erwiderte der Sprecher der Sächsischen Staatsanwaltschaft, dass sich das Plakat nicht gegen diese Polen richtete, sondern gegen Ausländer allgemein. Wie verhält sich das zur Idee eines vereinten Europa und zum Europäischen Recht? Das hat leider niemand erwähnt. Werden damit nicht die Grundlagen der EU und die EU-Gesetzgebung, die eigentlich über den nationalen Gesetzgebungen stehen sollte, konterkariert?
Waldemar Gruna
Mehr in der Magazin REGION Europy
Dwadzieścia lat temu takie plakaty i ulotki byłyby nie do pomyślenia.
W Görlitz i Dreźnie zawisły plakaty wyborcze NPD z nacjonalistycznymi hasłami, m.in. „Praca dla Niemców”, oraz antypolskimi, jak „Zatrzymać inwazję Polaków” (foto). Stało się to zanim Niemcy otworzą swój rynek pracy dla Polski i innych państw przyjętych pięć lat temu do UE. Policja czy prokuratura nie ścigała działaczy Niemieckiej Partii Narodowej (NPD). Ani niemieckie państwo, ani lokalny samorząd natychmiast po ukazaniu się plakatów (około 13 maja) nie interweniowały. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez polskie lokalne i ogólnokrajowe media zaczęto się przyglądać afiszom. Przeważały jednak głosy marginalizujące problem, jak choćby wypowiedź burmistrza Zgorzelca R. Gronicza, który lokalnej gazecie powiedział: „Mamy demokrację i na plakatach wyborczych można pisać różne rzeczy, choć oczywiście w granicach prawa”. Stało się niedobrze, bo takie plakaty i ulotki czynią wiele zła i niszczą dobry wizerunek Niemców w oczach społeczeństwa polskiego.
Wydawało się, że „wojna” o E. Steinbach prowadzona przez prof. Bartoszewskiego a następnie bardzo mocne potraktowanie jego osoby przez niemieckie media było ostatnim i najmocniejszym akordem w trudnych relacjach polsko-niemieckich. Okazało się niestety, że nie. Mieliśmy po tym szokujący Polaków materiał tygodnika „Der Spiegel” traktujący o „pomocnikach Hitlera w mordowaniu Żydów”, i antypolskie, a tym samym antyeuropejskie plakaty NPD. Dużym zaskoczeniem była także ogłoszona kilka dni później odezwa CDU i CSU, w której niemieckie partie chadeckie domagają się międzynarodowego potępienia wypędzeń i prawa powrotu dla „wypędzonych” Niemców. Kuriozalnym wydaje się argument strony niemieckiej, że hasła z plakatów NPD „Zatrzymać inwazję Polaków” nie można podpiąć pod paragraf 130 niemieckiego kodeksu karnego, gdyż – jak wynika z treści paragrafu – nawoływanie do nienawiści następuje jedynie wtedy, gdy treści obrażające skierowane są do grupy narodowościowej zamieszkującej Niemcy. Zdaniem niemieckich organów ścigania, plakat jest skierowany przeciwko obywatelom zagranicznym i dlatego w tym wypadku nie następuje wypełnienie znamion przestępstwa z paragrafu 130. Na uwagę, że przecież także Polacy mieszkają w Görlitz i całych Niemczech, rzecznik saksońskiej prokuratury odpowiedział prasie, iż plakat był skierowany nie przeciwko nim, lecz ogólnie przeciwko cudzoziemcom. Jak to się ma do idei Zjednoczonej Europy i prawa europejskiego? Nikt nawet o tym niestety nie wspomniał. Czy nie jest to wybiórcze traktowanie zasad Unii Europejskiej i jej prawa, które stoi ponad prawem poszczególnych krajów?
Waldemar Gruna
Więcej w magazynie REGION Europy dostępnym w salonach EMPIK w całej Polsce