Die Deutschen haben immer sehr wenig über Polen gewusst. Schuld daran waren die Medien. Nelly Rokita-Arnold im Gespräch mit Beata Steć.
Beata Steć: Sie sind eine in Russland, in Czelabinsk geborene Deutsche. Danach lebten Sie in Deutschland und jetzt leben Sie in Polen. Sind Sie Russin, Deutsche oder Polin?
Nelly Rokita: Ich lebte mit meinen Eltern auch 10 Jahre lang in Kirgisien. Ich könnte mich also als Asiatin fühlen. Aber ich bin ganz sicher Europäerin. Ich stamme aus einer deutschen Familie und mir ist vor allem die christliche Kultur nahe. Ich hatte die sowjetische Staatsbürgerschaft, auf die ich später verzichtete. Ich bin geborene Deutsche, die polnische Staatsbürgerschaft habe ich aus „Zuneigung“ oder aus „Liebe“ – wie man will.
B.S.: In den 80er Jahren waren vorurteilsbeladene Witze über Polen, Deutsche und Russen sehr beliebt. Wie beurteilen Sie diese Unterschiede zwischen den Nationen? Herrschen diese Vorurteile immer noch vor?
N.R.: Ich möchte Ihnen eine Anekdote über unsere Tochter erzählen. Sie wurde dreisprachig erzogen – Deutsch, Polnisch und Französisch. Wir hatten keine Zeit oder vielleicht keine Lust, ihr Russisch beizubringen, weil mein Mann eine sehr kritische Haltung zu Russland hat. Mein Vater, der als Großvater großen Einfluss auf die Erziehung unserer Tochter hatte, war auch kein großer Freund der Russen. Einzig ich konnte mich für russische Literatur und Musik begeistern, doch ich hatte keine Durchsetzungskraft. Unsere Tochter hat die russische Kultur nie kennen gelernt. Dabei wohnten wir im Bezirk Saska Kępa in der Nähe des Stadions, wo sehr viele Russen leben. Einmal sagte meine Tochter: - Mutti, wenn du zum Bus gehst, dann pass auf die Russen auf, die klauen. Russen und Diebstahl waren für meine Tochter Synonyme. Ich war erschüttert und fragte: - meinst du denn, dass sie alle klauen? Meine Tochter antwortete: - aber sicher. Außerdem sind sie so dreckig und vulgär. Was ist denn das überhaupt für ein Volk? Damals dachte ich, ich hätte einen Fehler gemacht, ihr nicht über diese vielfältige Kultur erzählt zu haben. Meine Eltern wohnen in Hamburg in der Nähe eines Waldes, fast wie auf dem Land. Jedes Mal wenn unsere Tochter zu ihren Großeltern fuhr, verbrachte sie die ganze Zeit im Garten oder im Wald. Sie ist dort niemals ins Theater, ins Kino oder zu Treffen gegangen. In Polen hingegen haben wir sie sogar zu Empfängen mitgenommen. Eines Tages sagte sie, dass die polnische Kultur viel besser und hochwertiger ist, als die deutsche, denn in Polen gibt es Theater und interessante Gespräche.
B.S.: Wie haben Sie reagiert?
N.R.: Ich ging mit ihr in ein Theater in Hamburg. Ich begann, ihr die deutsche Kultur zu zeigen. Man ist so beschäftigt, dass man sich bei seinen Großeltern vor allem unterhalten möchte. Bei ihr hat sich das Vorurteil verfestigt, dass Russen klauen, Polen eine hoch entwickelte Kultur haben und Deutsche eine Bauernnation sind. Jetzt hat sie ihre Meinung darüber bereits geändert.
B.S.: In den 80er Jahren haben Sie Mitglieder der Solidarność in Kraków unterstützt. Dort haben Sie auch Jan Rokita kennen gelernt... Hat sich dadurch ihr Bild von den Polen gebessert?
N.R.: Ich traf auf Intellektuelle. Diese klugen idealistischen Gespräche faszinierten mich. Alle Veränderungen nach denen sie strebten erschienen mir utopisch. Sie wollten auch eine Revolution im Westen. Die Solidarność war sehr fortschrittlich und fand nicht immer die Zustimmung deutscher Intellektueller, die meinten, sie würde zu weit gehen. Ich habe damals viel gelernt. Ich habe meinen Mann kennen gelernt und traf eine Entscheidung, die meine Eltern und Freunde erschütterte. Sie sagten mir: Polen ist ein schwieriges Land, es befindet sich gerade im Umbruch. Die Probleme waren mir bewusst: Armut und Probleme mit den Behörden. In Deutschland war alles gut durchorganisiert. Doch meine Liebe zu Polen nahm Überhand. Vielleicht war es auch das Bedürfnis, Menschen wie meinem Mann helfen zu wollen. Er war in meinen Augen eine absolute Perle, ich wusste nicht, dass es solche Menschen geben kann. Ehrlich, prinzipientreu, intelligent, belesen. Eine wandelnde Enzyklopädie, ich konnte ihn alles fragen.
B.S.: Was schätzen die Deutschen an Polen?
N.R.: Ich habe wahrgenommen, dass sich das Polenbild in Deutschland nach dem Beitritt Polens zur EU verändert hat. Davor hatten die Deutschen rebelliert. Sie wussten sehr wenig über Polen bescheid. Die Medien waren schuld, weil sie nicht die ganze Wahrheit zeigten. Manchmal kannten die Journalisten, die über Polen schrieben weder das Land noch die Sprache. Man kann nicht über eine Nation schreiben, wenn man ihre Sprache nicht spricht.
Mehr in der magazin REGION 1/2010
Niemcy bardzo mało wiedzieli o Polsce. Winne były media.-Nelly Rokita-Arnold w rozmowie z Beatą Steć.
Beata Steć: Jest Pani Niemką urodzoną w Rosji w Czelabińsku. Następnie mieszkała Pani w Niemczech, a teraz żyje w Polsce. Jest Pani Rosjanką, Niemką czy Polką ?
Nelly Rokita: Jeszcze przez 10 lat mieszkałam z rodzicami w Kirgizji. Tak więc mogę się również czuć Azjatką. Ale na pewno jestem Europejką. Pochodzę z rodziny niemieckiej i przede wszystkim bliska jest mi kultura chrześcijańska. Miałam obywatelstwo sowieckie, którego się później wyrzekłam. Jestem Niemką z urodzenia, a obywatelstwo polskie mam z “zamiłowania” lub jak kto woli “zakochania”.
B.S.:W latach 80. popularne były dowcipy o Polakach, Niemcach i Rosjanach oparte na stereotypach. Jak Pani ocenia te różnice między narodowościami? Czy te stereotypy nadal istnieją
N.R.: Opowiem Pani anegdotę związaną z naszą córką, która została wychowana w trzech językach - niemieckim, polskim i francuskim. Nie mieliśmy czasu, a może chęci nauczyć ją rosyjskiego, bo mój mąż ma krytyczny stosunek do Rosjan. Mój ojciec, który miał duży wpływ w wychowanie córki jako dziadek, też nie bardzo przepadał za Rosjanami. Tylko ja zachwycałam się literaturą rosyjską i muzyką, ale nie miałam siły przebicia. Córka nie poznała kultury rosyjskiej. A mieszkaliśmy na Saskiej Kępie niedaleko stadionu, gdzie jest przecież bardzo dużo Rosjan. Raz moja córka powiedziała: - mamo jak idziesz na przystanek, to uważaj, bo tam są Rosjanie, którzy kradną. Rosjanie i kradzież były dla mojej córki równoznaczne. Byłam tym przerażona, zapytałam:- czy uważasz, że oni wszyscy kradną? Córka mi odpowiedziała:- ależ oczywiście, że tak. Poza tym są tacy brudni i wulgarni W ogóle co to jest za naród? Wtedy pomyślałam, że zrobiłam błąd, że nie opowiadałam jej o tej bogatej kulturze. Moi rodzice mieszkają w Hamburgu w okolicach lasu, prawie jak na wsi. Przyjeżdżając do dziadków Kasia spędzała czas w ogrodzie, albo biegając w lesie. A nigdy nie chodziła tam do teatru, kin, czy na spotkania. Tu w Polsce zabieraliśmy ją nawet na bankiety. Kiedyś nam powiedziała w towarzystwie, że Polska kultura jest o wiele lepsza i wyższa od niemieckiej. Bo w Polsce są teatry i ciekawe rozmowy.
B.S.: Jaka była Pani reakcja?
N.R.: Zaprowadziłam ją do teatru w Hamburgu. Zaczęłam jej też pokazywać niemiecką kulturę. Człowiek jest tak zabiegany, że jak przyjeżdża do dziadków to chce przede wszystkim porozmawiać. Utrwalił się jej stereotyp, że Rosjanie kradną, Polacy mają bardzo rozwiniętą kulturę, a Niemcy to wiejski naród. Teraz zmieniła już zdanie na ten temat.
B.S.: W latach 80. wspierała Pani członków Solidarności w Krakowie, gdzie poznała Jana Rokitę.... Czy wtedy obraz Polaka zyskał na wartości?
N.R.: Trafiłam do inteligencji. Niesamowite były dla mnie te mądre rozmowy, podszyte ideałami. Wszystkie zmiany, których pragnęli, dla mnie były utopią. Chcieli rewolucji również na zachodzie. Solidarność była bardzo postępowa i nie zawsze znajdywała aprobatę ze strony niemieckich intelektualistów, którzy twierdzili, że posuwają się za daleko. Bardzo dużo się wtedy nauczyłam. Poznałam swojego męża i podjęłam decyzję, którą przeraziłam moich rodziców i przyjaciół. Mówili mi: Polska jest trudnym krajem, to jest przełomowy moment. Zdawałam sobie sprawę z tych problemów. Bieda, czy załatwianie spraw w urzędach. W Niemczech wszystko było zorganizowane. Ale zwyciężyła miłość do Polski. Może też chęć pomocy takim ludziom jak mój mąż, który był dla mnie perłą. Nie wiedziałam, że tacy ludzie istnieją. Uczciwy, z zasadami, inteligentny i oczytany. Chodząca encyklopedia, mogłam go o wszystko zapytać.
B.S.: W jaki sposób Niemcy doceniają Polaków?
N.R.: Poczułam, że po przystąpieniu Polski do UE ten wizerunek się zmienił. Wcześniej Niemcy się buntowali. Bardzo mało wiedzieli o Polsce. Winne były media, że nie potrafiły przekazać prawdziwej wiedzy. Czasami dziennikarze piszący o Polsce nie znali kraju, ani języka. Nie można pisać o narodzie, jeżeli się nie mówi w jego języku.
Więcej w Magazynie REGION Europy 1/2010 dostępnym w salonach "empik" w całej Polsce.