Region24.info

Drohung mit einem "Europa der zwei Geschwindigkeit

Romano Prodi, Vorsitzender der Europäischen Komission hat für den Fall, dass die Mitgliedsländer sich in der Frage der Unionsverfassung nicht verständigen, die Befürchtung geäußert, dass dies ein "Europa der zwei Geschwindigkeiten" zur Folge haben könnte.

Am gleichen Tage hat sich Günter Verheugen, der deutsche EU-Komissar, in einem Interview im NDR für eine engere Zusammenarbeit einiger EU-Mitglieder auf bestimmten politischen Feldern ausgesprochen. Darin sieht er den "sichersten Weg" zum einheitlichen Europa. Lt. Romano Prodi erscheint "sicher, dass ein Teil der Länder allein voranschreiten könnte, wozu wohl schon angesetzt wurde, wenn sich die Situation in 2004 nicht entkrampft". Voranschreiten bedeutet, die Schwachen und Widerspenstigen im zukünftigen"Boot" allein zu lassen. Romano Prodi bekräftigt, dass "der europäische Zug sich nicht ständig nach dem langsamsten Waggon richten kann. Ich habe den Eindruck, dass einige Waggons sich gar nicht bewegen, ja sogar rückwärts fahren wollen". Komissar Günter Verheugen äußert, dass "wir uns nicht auf längere Sicht die Geschwindigkeit des Konvois vom langsamsten Schiff diktieren lassen können. Die wirtschaftliche Sicht des prolems zeigt uns heute als langsamste Waggons bzw. Schiffe Italien, Deutschland und Frankreich. Die letzten beiden haben das Haushaltsdefizit von 3 % des BIP überschritten, welches durch den Stabilitätspakt als Grenzwert festgelegt worden war. Nicht auszuschließen, dass gerade diese Länder die Entwicklung von Freihandel und Demokratie in Europa aufhalten. Gegenwärtig ist auch klar, dass nicht Polen das Abkommen von Nizza einseitig aufgegeben oder Beitrittshindernisse für genehmigte Arbeit und Dienstleistung in Europa aufgestellt hat. Hier wird deutlich, dass FREIHEIT, GLEICHHEIT UND GERECHTIGKEIT ganz unterschiedlich verstanden weerden in Ländern, die einstmals Großmächte waren und auf dem Globus ähnlich den Ton angegeben haben wie derzeit der Kriegstreiber Bush. Mit "zwei Geschwindigkeiten" in Europa zu drohen macht keinen Sinn. Eine schnellere Eingliederung nur "ausgewählter Länder" liegt nicht im Interesse Europas. Mit Sicherheit kann das dazu führen,. dass die westlichen Länder ihre eigene Integration zu Lasten einiger Beitrittsländer forcieren, vor allem, wenn in Polen ein Lepper und seine Partei ans Ruder kommen. Die Zeit seit dem Beitrittsreferendum in Polen hat gezeigt, dass Europa ein Kontinent von nationalen Interessen und kein Europa mit einheitlichem Interesse ist. Schade, dass es so weit gekommen ist.

Straszenie Europą "dwóch prędkości" nie ma sensu!

Straszenie Europą Przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi powiedział, że jeśli przywódcom państw UE nie uda się dojść do porozumienia w sprawie konstytucji unijnej, to może powstać Europa "dwóch prędkości".

Przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi powiedział, że jeśli przywódcom państw UE nie uda się dojść do porozumienia w sprawie konstytucji unijnej, to może powstać Europa "dwóch prędkości". W tym samym dniu niemiecki komisarz UE Günter Verheugen opowiedział się w wywiadzie dla rozgłośni NDR za ściślejszą współpracą niektórych państw Unii Europejskiej w konkretnych dziedzinach politycznych. Zdaniem Verheugena, jest to zapewne "najbezpieczniejsza droga" do jedności europejskiej. Według Romano Prodiego, "jest jasne, że jeżeli w 2004 roku sytuacja nie odblokuje się, część państw mogłaby i prawdopodobnie podejmie inicjatywę pójścia naprzód".

Naprzód to znaczy samodzielnie zostawiając na przysłowiowym "lodzie'" słabszych lub krnąbrnych. "Europejski pociąg nie może zawsze poruszać się z prędkością najbardziej powolnego wagonu. Mam wrażenie, że niektóre wagony nie chcą poruszać się, a nawet chcą jechać do tyłu", podkreślał Romano Prodi. Komisarz Günter Verheugen powiedział: "Nie możemy się pogodzić z tym, żeby na dłuższą metę najwolniejszy statek dyktował tempo konwoju". Patrząc na problem ze strony ekonomicznej to do najbardziej powolnych wagonów czy statków w konwoju w Europie należą dziś Włochy, Niemcy czy Francja. Te dwa ostatnie przekroczyły dopuszczaną przez Pakt Stabilizacyjny granicę deficytu budżetowego w wysokości 3 procent PKB.

Być może właśnie te kraje wstrzymują rozwój wolnorynkowych i demokratycznych reform w Europie. Powszechnie wiadomo, że to nie Polska wycofała się jednostronnie z ustaleń w Nicei lub stworzyła bariery w swobodzie pracy i usług na terenie Unii Europejskiej. Widać, że WOLNOŚC, RÓWNOŚĆ I SPRAWIEDLIWOŚĆ rozumiane są nieco inaczej przez kraje, które kiedyś były światowymi mocarstwami i nadawały ton na naszym globie w podobnym stylu jak obecnie wojowniczy Busch. Straszenie Europą "dwóch prędkości" nie ma sensu. Szybsza integracja tylko "wybranych" państw nie leży w interesie Europy.

Koncepcje państw zachodu przyspieszonej własnej integracji na niekorzyść państw wchodzących na pewno mogą się urzeczywistnić. Stanie się to na pewno, gdy w Polsce władzą obejmie Samoobrona. Czas jaki przeżyliśmy od polskiego unijnego referendum unaocznił, że Europa to kontynent narodów i ich interesów, a nie wyimaginowanego interesu europejskiego. Wielka szkoda, że tak się stało!