Dresdens symbolträchtige Frauenkirche wurde u.a. von polnischen Piloten zerstört. Anschliessend wurde sieu.a. Von polnischen Handwerken 12 Jahre lang wieder aufgebaut.
Amerikaner, Engländer und Russen haben während der Konferenz in Jalta in Person ihrer Staatsoberhäupter und ohne sich vorher mit den Verbündeten wie z.B. Polen darüber verständigt zu haben, beschlossen, „die Kampfmoral der Deutschen zu schwächen“ und wehrlose Städte (Dresden hatte praktisch keine Luftabwehr mehr, da diese in das Ruhrgebiet verlegt worden war) mit ihrer Zivilbevölkerung durch Flächenbombardements anzugreifen. Wenn man über die Zerstörung Dresdens spricht darf man nicht vergessen, dass Millionen in Konzentrationslagern ermordete Menschen die Ursache für die Bombardements in Dresden waren. Man darf aber ebenso nicht den größeren historischen und menschlichen Zusammenhang dieses auch für die europäische Kultur tragischen Ereignisses vergessen. Diese Entscheidung war die erklärte Vergeltung der Alliierten für die deutschen Bombardements in London und Warschau. Die „Idee“, die Zivilbevölkerung anzugreifen, wurde von den Amerikanern mit dem Bombardement von Nagasaki wieder aufgegriffen. Nur setzte man dort eine Atombombe ein, die bis heute der Fluch der Menschheit ist. Dresden wurde im Jahre 1945, zu einem Zeitpunkt da der Krieg offensichtlichen schon zu Ende war, zum Spielball zynischer Politik, die gleichzeitig ebenso zynisch das östliche Europa und damit tausende Menschen in den sicheren Tod und in die Hände der UdSSR gab, und damit eine Neuaufteilung der Welt besiegelte. Die Konferenz von Jalta, deren Ergebnis unter anderem die Flächenbombardements von Dresden und der Tod von tausenden Zivilisten war, verursachte auch die Ermordung von Millionen Polen, Letten, Litauern, Ukrainern, Weißrussen und Deutschen in den stalinistischen Gulags, darunter Kriegsgefangene.
Weitgehend unbekannt bleibt, dass am Tag des Bombardements die polnischen Flieger, die den Angriffsbefehl erhielten, sich dem widersetzten. Einige verweigerten den Befehl. Einer der Piloten der 300. Division, die an diesem Abend gestartet waren,(sein Name war Magierowski) hat noch einen Brief an einen Freund verfasst: „Diese Nacht sollen wir Dresden angreifen, um die Rote Armee zu unterstützen. Es wäre nichts Ungewöhnliches daran, wenn nicht die Tatsache bestehen würde, dass wir die Mission zu einem Zeitpunkt durchführen müssen, an dem unsere Herzen noch von einer weiteren Teilung Polens in Jalta bluten. Es mag gut sein, dass Bogdan nicht mehr lebt – er hätte es nicht ertragen: Lemberg, dass niemals eine russische Stadt war, fiel durch eine willkürliche Entscheidung an Russland! Denk nur, ich und viele andere wandern durch die Welt, fliehen wie Verbrecher, hungern, verstecken sich in Wäldern – nur um zu kämpfen… aber wofür? Dafür, dass wir nicht mehr in unsere Heimatstadt zurückkehren können, weil sie einfach aufgehört hat, zu existieren. Was haben wir denn noch zu erwarten? Die Ribbentrop-Molotow Linie wurde einfach in Curzon Linie umbenannt und die Welt ist zufrieden. Das halbe Polen wurde verschenkt. Die andere Hälfte gliederte man einfach in die „östliche Einflusssphäre“ ein, als wäre es eine menschenleere Insel oder ein Teil der Sahara. Ich war einmal in der Sowjetunion, und es ist genug für das ganze Leben. Es wurden Flüge befohlen, so müssen wir gleich raus – sie sagen, es muss sein – obwohl in unseren Herzen Zorn und Verzweiflung sind. Das ist ein zermürbendes Gefühl. Ich frage mich manchmal, ob das alles überhaupt einen Sinn hat. Wenn mich die Deutschen jetzt erwischen, werde ich nicht einmal wissen, wofür ich sterbe. Für Polen, für Großbritannien oder für Russland?“. Die Worte des Piloten möchte ich ohne Kommentar belassen, sie sprechen für sich. Ich fürchte jedoch, dass es heutzutage weltweit zahlreiche zynische Politiker gibt, die zu noch furchtbareren Entscheidungen als die über die Zerstörung von Dresden – der polnischsten aller deutschen Städte - fähig sind. Deswegen ist die Erinnerung an die Tragödie dieser Stadt und ihres Symbols – der Frauenkirche – jederzeit so wichtig.
Waldemar Gruna
Kościół Frauenkirche - symbol Drezna zniszczyli m.in. polscy lotnicy. Później rzemieślnicy m.in. z Polski restaurowali go przez 12 lat.
Amerykanie, Anglicy i Rosjanie a raczej ich przywódcy osobiście bez porozumienia z sojusznikami takimi jak Polska, ustalili na posiedzeniach jałtańskich, że należy „osłabić wolę walki Niemców” i zastosować „dywanowe” naloty na miasta (Drezno nie miało praktycznie obrony przeciwlotniczej, którą przerzucono do Zagłębia Rury). Wiadomo było, że ofiarami będzie przede wszystkim ludność cywilna. Mówiąc o zniszczeniu Drezna wspomnieć należy, że wymordowanie przez Niemców milionów ludzi w obozach zagłady było jedną z przyczyn tych tragicznych w skutkach nalotów. Istotny jest jednak kontekst historyczny i ludzki tego tragicznego wydarzenia. Decyzja ta była swoistym odwetem za naloty Niemców na Londyn czy Warszawę. „Idea” atakowania ludności cywilnej została powtórzona przez Amerykanów w Nagasaki, ale użyto tam bomby atomowej, co było i jest ciągle “przekleństwem ludzkości”. Naloty na Drezno w lutym 1945 roku pod koniec wojny były efektem gry polityków, którzy w tym samym czasie oddali pod panowanie ZSRR i wydali na pewną śmierć tysiące ludzi we wschodniej Europie, stwarzając nowy podział świata. Jałta, której efektem były m.in. naloty na Drezno i śmierć w nim dziesiątków tysięcy ludzi spowodowała kilka lat później wymordowanie w stalinowskich łagrach milionów Polaków, Łotyszy, Litwinów, Ukraińców, Białorusinów oraz Niemców pojmanych w czasie wojny.
Nie jest powszechnie znanym, że w dniu wylotu na Drezno polscy lotnicy, którzy otrzymali rozkaz bombardowania tego miasta zbuntowali się. Kilku odmówiło wykonania tego rozkazu. Jeden z lotników Dywizjonu 300, nazwiskiem Magierowski, którzy wystartowali tego wieczoru, zdążył napisać list do przyjaciela: “Tej nocy mamy atakować Drezno, jako wsparcie dla Armii Czerwonej. Nie byłoby w tym niczego wyjątkowego, gdyby nie to, że mamy wykonać takie zadanie w chwili, gdy nasze serca krwawią po kolejnym rozbiorze Polski dokonanym w Jałcie. Może to dobrze, że Bogdan nie żyje - nie przeżyłby tego: Lwów, który nigdy nie był rosyjskim miastem, arbitralną decyzją przekazano Rosji! Pomyśl tylko, ja i tak wielu innych wędrujących po świecie, uciekających jak przestępcy, głodujących, ukrywających się w lasach - wszystko po to, by walczyć za... co? Za to, że nie będziemy mogli wrócić do naszego rodzinnego miasta, ponieważ ono po prostu przestało istnieć. Czego można więcej oczekiwać? Linię Ribbentrop-Mołotow nazwano linią Curzona i świat jest zadowolony. Pół Polski oddano jako prezent. Drugą połowę skazano na włączenie do “wschodniej sfery wpływów”, tak jakby to była bezludna wyspa na Arktyce lub część Sahary. Byłem raz w Związku Sowieckim i to mi wystarczy do końca życia. Zarządzono wypady, więc zaraz lecimy - mówią, że tak trzeba - chociaż w naszych sercach są złość i rozpacz. To zabawne uczucie, ale czasem zastanawiam się, czy to wszystko ma sens. Jeśli Niemcy mnie teraz dorwą, nie będę nawet wiedział, za co umieram. Za Polskę, za Wielką Brytanię, czy za Rosję?”. Słowa tego lotnika pozostawiam bez komentarza, są one nad wyraz czytelne. Obawiam się jednak, że i teraz na świecie nie brakuje cynicznych polityków, którzy zdolni są do jeszcze straszliwszych decyzji niż ta związana ze zniszczenia Drezna – najbardziej polskiego z niemieckich miast. Dlatego przypominanie o tragedii tego miasta i jego symbolu - kościoła Frauenkirche - jest tak bardzo ważne w każdym czasie.
Waldemar Gruna